Witaj na Forum Autyzmu
Rozmiar czcionki
Zaloguj

Śmieszne anegdotki z udziałem naszych dzieci ;-)

6 odpowiedzi [Ostatni wpis]
Miasto: żory

 

 
Droga do szkoły 
 
Wszystkie trzy córki(12,8i 7 lat) zapakowałam do samochodu i jak codzien wyruszamy do szkoły .Dzień wcześniej zdechła nam świnka morska . 
Jak codzien słysze że dziewczny kopia się , kłócą , szturchają ,plują....
W końcu nie wytrzymałam i wrzeszcze ile sił w gardle :
-Dziewczyny , uspokujcie się ! Ja już dłużej tego nie wytrzymam ! Wykończycie mnie ! Normalnie zaraz was pozabijam !!! 
Na co Miśka : 
-No właśnie zamknijcie się ! Chciecie żeby mama zdechła jak nasza świnia???
Stres opadł momentalnie . Popłakałam się ale -ze śmiechu oczywiście .

Miasto: żory
Odp: Śmieszne anegdotki z udziałem naszych dzieci ;-)

Tak sobie pomyślałam że czasem trzeba porozmawiać na wesoło , więc myślę że temat jak najbardziej pasuje . Może i Wam przydarzyło się cos śmiesznego dotyczącego naszych ,,specyficznych'' dzieci ?

Ponieważ Emilka jest już w wieku szkolnym , i nauczyła się mówić ( późno bo późno ale nauczyła się ) to takich sytuacji zdążyło się nazbierać . Niektóre początkowo doprowadzaja mnie do szału ale chwilę później płaczę ze śmiechu albo  wychodze i zastanawiam sie -co jej znowu strzeliło do głowy Smile???

 

Chętnie poczytam 

Miasto: 3miasto
Odp: Śmieszne anegdotki z udziałem naszych dzieci ;-)

 Chłopiec  mający problemy z nazywaniem prawa - lewa. Podnosi prawą rękę (dłonią na zewnątrz) i mówi : "To jest moja prawa ręka", następnie podnosi lewą rękę ( dłonią do wewnątrz, tak że kciuki prawej i lewej dłoni wskazują ten sam kierunek)  i mówi " a to jest moja druga prawa ręka" Wink

Miasto: Bydgoszcz
Odp: Śmieszne anegdotki z udziałem naszych dzieci ;-)

.któregoś razu na terapii....

Misiu zaczął oporować, nie chce wykonać jakiegoś polecenia, trwa to już jakąś chwilę. w którymś momencie odzywa się do nauczycielki:

-"Pani Sylwia, jesteś zwolniona!"

wybuchnęłyśmy śmiechem oczywiście.

Pozdrawiam. jestem za. czasem trzeba się wypłakać a czasem pośmiać

Miasto: Śląsk
Odp: Śmieszne anegdotki z udziałem naszych dzieci ;-)

Syn leżał w szpitalu na chirurgii, nie mogłam z nim być w nocy. Podawały mu coś na uspokojenie, żeby im nie latał- miał  podejrzenie krwotoku wewnętrznego po uderzeniu hustawką. Od 3 r.ż.wychowuję go sama, były pojawiał się sporadycznie, aż w końcu przestał. W tamtym okresie widywał go sporadycznie.

Mały widział, że do chłopca obok przychodzą rodzice. Pewnego dnia babcia chłopca, która nocowała na sali popatrzyła na mnie z troską i powiedziała, że musi być mi ciężko jako wdowie. Pokiwałam głową i poszłam do lekarza prowadzącego po przepustkę, myśląc,że starszej pani coś się pomyliło.

 Już na wejściu do gabinetu, gdzie lekarz badał syna i oglądał zdjęcia widziałam, że coś jest nie tak. Patrzył na mnie oskarżycielskim wzrokiem, głaszcząc po głowie moje dziecko. Najpierw myślałam, że nie wypuści nas, bo coś niedobrego się dzieję, ale ta mina mi nie pasowała. Po czym wypalił, że syn mój mu wszystko powiedział, że jego ojciec nie żyje i jak moglismymu powiedzieć w jakich okolicznościach zginął. Głos mi zamarł.

Jechał  maluchem, zepsół mu się samochód. Wysiadł  i stał przed maską. Wtedy najechał na niego tir. Zeskrobywali go żyletkami nawet z drzew i zbierali kawałki z runa, a na masce malucha były ślady opon tira. Jedyne co mogłam to pokiwałam głową. Jak minął pierwszy szok to wyłam ze śmiechu, najbardziej z zeskrobywania żyletką w promieniu iluś metrów, nawet z drzew. Przy lekarzu słowem niepisnęłam, że to nieprawda.

Młody był tak wiarygodny, że sama prawie uwierzyłam w słowa lekarza. Jak się wytłumaczyć z braku ojca- uśmiercić go.

P.S. Były nie wykazał się ani poczuciem humoru, ani też winy.

Kim jestem: Rodzina
Miasto: Poznań
Odp: Śmieszne anegdotki z udziałem naszych dzieci ;-)

Nasz 5-letni autystyczny synek ostatnio naokrągło chodzi w czarnej bluzce z doszytym ogonkiem (po domu) - na baliku w przedszkolu był kotkiem i to przebranie pokochał. Ostatnio był u nas ksiądz po kolendzie (oczywiśnie nas zaskoczył, bo w kościele bywamy rzadko). Od razu na wejściu uprzedziłam księdza, że syn jest autystyczny a córeczka nieśmiała, żeby nie było niefajnych komentarzy.

Podczas gdy wszyscy wraz z księdzem odmawialiśmu krótką modlitwę synuś machając ogonem skakał po łóżku wrzeszcząc heavymetalowym głosem: "kuupa, kuuupa!"

Ksiądz był bardzo wyrozumiały. Potem z nami chwilę rozmawiał a synuś przerywał mu co chwilę wpół słowa dzikim: "Powodzeeeenia!". Na koniec ksiądz wręczył dzieciom po obrazku, co synuś skwitował krótkim "Dzięki!.

Księdzu towarzyszyło dwóch małych ministrantów. Byli przerażeni.

aga
Badge 9801
Kim jestem: Rodzina
Miasto: poznan
Odp: Śmieszne anegdotki z udziałem naszych dzieci ;-)

Syn ma 10 lat,chodzi do szkoły integracyjnej i codziennie dojeżdzamy tramwajem.Pewnego dnia wysiadamy a syn mówi do tramwaju;DZIĘKI CZTERNASTKA ,DO ZOBACZENIA JUTRO.Syn nie mówi wiele spontanicznie ale często mnie zaskakuje swoimi odpowiedziami i ogromnie poprawia humor.Gdy wraca ze szkoły i nie ma czegoś w plecaku np.stroju od wf lub książki,to na moje pytanie gdzie to jest zawsze odpowiada że zniknęło;)Chociaż jest wiele sytuacji że czasem nie wiem czy śmiać się, czy płakać.Jednak gdy spotykam się z koleżankami,które również mają dzieci z autyzmem opowiadamy sobie co robią nasze dzieci i śmiejemy się z tego.Pewnie gdyby słuchała nas osoba mająca zdrowe dziecko wzięłaby nas za wariatki.Pozdrawiam:Smile)