Witaj na Forum Autyzmu
Rozmiar czcionki
Zaloguj

Opsesja dziecka autystycznego na punkcie psow!

odpowiedzi: 2 [Ostatni wpis]
Miasto: Częstochowa

Witam jestem mama piecioletniego autystyka. Od dluszego czasu moj syn widzac obcego psy reaguje histeria, placzem, krzykiem itp. ale nie zawsze tak jest tylko w jednym przypadku wtedy jak pies np. stoi w miejscu i nie chce isc dalej, to wteczas syn podbiega do niego i zaczyna go odganiac, a pies wogole na to nie reaguje i co najgorsze zaczyna warczec na syna i tu jest problem nagle zaczyna sie histeria itp. i wtedy musze go odciagac od psa sila i tu sie zaczyna najgorszy moment dla mnie, bo tlumaczenie nie wolno podchodzic do psa nic nie skutkuje, a jeszcze by tego brakowalo zeby go ugryzl... i zaczynam go odciagac od psa na sile, bo inaczej do puki piesek sobie nie pujdzie nie ma mowy zeby moj syn ruszyl sie z miejsca i wteczas dostaje jeszcze gorszego napadu furi placz, pisk, rzucanie sie po chodniku i szarpanie sie z nim na sile jeszcze do tego dodam ze tlumu gapiow nie brakuje czuje sie wteczas okropnie nie wiem jak sie zachowac w takiej sytuacji? wszyscy sie patrza,a mnie plakac sie chce i serce mnie peka ze moje jedyne dziecko tak reaguje... a nie inaczej! na codzien nie mam z nim takich problemow jest kochanym i usniechnietym dzieckiem tylko "ten pies" prosze was tu o pomoc jak sobie radzic w takich sytuacjach czy mozna to zmienic albo zalagodzic chociaz? czy to jest normalne i musi tak byc? prosze o pomoc
 

 

 

 

                                   " zalamana mama "

Miasto: Rawicz
Odp: Opsesja dziecka autystycznego na punkcie psow!

Witam!

mam 3 letniego synka z tą przeklętą  przypadłością... Wiem co znaczy bezsilność wobec niektórych zachowań synka,które dla ludzi postronnych wydają się świadczyć tylko o tym że dziecko jest żle wychowywane... Te spojrzenia pełne zdegustowania,politowania i zniesmaczenia... teraz kompletnie nie zwracam uwagi na ludzi,niech sobie myślą co chcą mam to w nosie! nie mam obowiązku tłumaczyć się każdemu z choroby syna.

Jeśli chodzi o reakcje syna na zwierzęta.... mój synek uwielbia bawić się z psami ale jak wiemy nie zawsze taki kontakt ze zwierzęciem jest bezpieczny. Nie pozwalam synowi podchodzić do psów których nie znam bądż wiem że są z natury agresywne.Owszem zawsze towarzyszy temu bunt ale wtedy staram się zainteresować czymkolwiek innym,np. przejeżdżajaćy trktor,samochód bo Szymek ma bzika na pukcie "wszystkiego co na kółkach" . I staram się być spokojna bo wtedy mój Szymciu też jest zrównoważony.

pozdrawiam i życzę dużo cierpliwości !

Miasto: Śląsk
Odp: Opsesja dziecka autystycznego na punkcie psow!

Na mojego syna reagowały negatywnie nawet łagodne krowy i bodły, klacz chciała ugryźć go w głowę, ale zasłoniłam go i ugryzła mnie w policzek. Trzeba było pilnować.

Młody bał się obcych psów, były takie akcje,ze krzyczał wymachiwał rękami na widok zbliżającego się psa. Co miał pomysleć sobie pies,  że ma do czynienia z zagrożeniem. Mieliśmy sunię,która została uspiona z powodu nowotworu jak młody miał 3 lata. Wszystko się zbiegło w czasie, po jej śmierci zaczął się bać psów jeszcze bardziej. Kupiłam psa do dogoterapii,gdy miał 5 lat. Pies pod względem zachowania był idealnym dogoterapeutą, niestety była z nami tylko 5 lat.

Korekta zachowań plus własny pies na spacerach przyniosły w końcu efekt.

 

Musisz uważać aniu, żeby któryś pies nie rzucił się na dziecko i nie pogryzł.

 

Możesz spróbować znaleźć kogoś ze łagodnym psem, który na piski,krzyki nie zareaguje agresją i odtwarzać sytuację. Umawiasz się w miejscu tamta osoba z psem stoi i czeka, może mały dałby mu smakołyk . Czy robi tak tylko w Twojej obecności czy z innymi osobami też?

Zobacz, że tu masz schemat zachowania- reakcja histerii włącza się, gdy pies stoi, a nie idzie. Dla twojego dziecka stałe jest,  że pies jest w ruchu. Trzeba go złamać. I tak jak radzi ptasia - musisz być zrelaksowana i spokojna.

 

Mój miał dość uciążliwą schizę, jak lubię jego dziwactwa nazywać- w autobusie musiał siedzieć przy oknie,a ja miałam go odgradzać od ludzi. Musiałam wychodzić ok.2 godzin wcześniej i polować na miejsce w autobusie,żeby dojechać np.do lekarza,poradni. A że niestety autobus jechał ponad godzinę,a wciągu godziny jechały tylko dwa- nie miałam wyjścia. Ludzie nie zrozumieliby, że taka głupia rzecz może zburzyć cały tydzień. A zdarzało się, że im bardziej się spieszyłam, żeby zdążyć-młody dostawał sensacji żołądkowych, biegunek,czasem chlustających wymiotów.

Chodzenie tymi samymi drogami, jedzenie tylko określonych potraw, dotykanie tylko określonych materiałów.

 

Dużo cierpliwości i sił życzę.