Nerwowość u autystyka .
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
Witam . Jestem mama autystycznego pieciolatka . Od pewnego czasu moj syn zrobil sie nerwowy , jesli nie jest cos po jego mysli wpada w szal , az po czasie zaczyna sie caly trzasc i nie potrafie go uspokoic. Czy tak musi byc czy moge zaradzic jakos temu ? Poprostu boje sie tego , czy bedzie tak caly czas? Pomozcie prosze....
Po przeczytaniu Twojego postu jestem poprostu w wielkim szoku . Ale ciekawi mnie jedno : jak jest teraz z Twoim synem .? Dziękuję Ci bardzo za podpowiedź i napewno z czegoś skorzystam . Pozdrawiam .
Dorobella nie moge sie powstrzymac od napisania po prostu CZYM CHOINKA ZASLUZYLISMY SOBIE NA TAKI LOS,,???
Nie byloby chyba glupie gdyby ten 2012 rok sie sprawdzil.Ja mam problemy innego typu NA RAZIE ale tez jestem wykonczona.
Tzn. nie demoluje już, ale ma już 16 lat. Pierwszy raz tapetowałyśmy jak miał 9lat i to było ryzyko, że zniszczy.
Czy jest nerwowy,jest - może nie tak bardzo, ale jest.On jest jak barometr.Ja muszę być wyciszona i wyciszać jego. Do dzisiaj tak jest, że zmiany nie wpływają na niego pozytywnie.
Czym sobie zasłużyłyśmy.... nie wiem, ale wiem, że gdyby nie ja to moje dziecko dzisiaj nie żyje, nie ma oka i ma twarz w bliznach od pocięcia szybami i Bóg jeden wie co jeszcze, plus nie mówiłby i waliłby głową w ścianę.
Bywało różnie,czasem naprawdę było źle,że chciało się zimą wejść na szczyt, w jedną stronę. Były okresy,gdzie się terapię stosowało w ciemno i bez efektu,. bo efekt się pojawił np. po pół roku.
I żeby nie było.Moje dziecko nie nadawało się do terapii grupowej,bomodelowało zachowania innch,najczęściej te złe. Gdybym liczyła na państwowych " specjalistów" - młody jest w jakimś zakładzie.
Nie jest dobrze,bo grupa ludzi to dla niego tłum. Ma okresy, że nie chce wychodzić z domu. Muszęgo ciągle motywować. Zachęcać,żeby się uczył, wdrażaćdoprac domowych.
Podejrzewam, że średnią szkołę skończy też trybem nauczania indywidualnego. Skłaniamy się ku informatyce,żeby nie musiał mieć zbyt wiele do czynienia z ludźmi.
Także moja droga za każdym razem pomyśl sobie, że mogło być gorzej.
zaglądnełąm sobie zdesperowana na forum - jestem obserwatorem od dawna - szukałam wiadomości/postów włąsnie z tej tematyki, do tej pory sobie radziłąm, syn jest 8-letnim autystą, rano urządza sceny histerii, a powodem jest: zmiana piosenki (itp.), ale przede wszystkim fakt, iż wychodzę do łazienki, czyli ogólnie zajmuję się sobą, wiem, że nie mogę ustąpić, ale dziś rano siedząc w łązience usłyszałam sąsiadkę (która mieszka pod nami), mówiącą do męża "ona go chyba bije, nie wiem" ! :/ no załamka ... dodam, że wynajmuję mieszkanie od kilku miesięcy, żaden z śasiadów nie przeprowadzał ze mna otwartej rozmowy, więc podejrzewam, iż nikt nie wie co się dokłądnie dzieje, czym to spowodowane ... poradźcie coś ... bo niedługo policja mnie odwiedzi ... 
Może... wybudować sobie chatkę w lesie?
ale to chyba też nie jest wyjście, bo leśniczy się zbuntuje, że mu zwierzęta straszymy... To tak (głupim) żartem. Miałem już w domu policję. Byli bardzo mili - przynajmniej oni
W końcu mieszkamy w mieszkaniu bez klamek, co się dało zamykamy na klucze i kłódki. Z resztą... mieszkanie to pikuś. Jeszcze gorzej jest na dworze. Raz na jakiś czas prawie uciekamy przed ciekawskim tłumkiem rozglądającym się za patrolem policji. (Nie wychodzę już z domu bez zaświadczeń lekarskich z diagnozą syna - a ma dopiero 6,5 roku). Ale i tak wierzę (bo cóż innego pozostaje), że będzie lepiej
)
chatka w lesie ? o tak, ale tylko dla mnie ! żebym sobie mogła robić seanse wyciszające raz na jakiś czas 
tak na spokojnie sobie przemyślałam, że może to odpowiedni moment, aby udać się na rozmowę do sąsiadów ... może w ten sposób uniknę nieprzyjemnych sytuacji ... do tej pory nie brałąm pod uwagę ludzi nasłuchujących (pewnie z przerażeniem) naszych krzyków
w kwestii ulicznych/ sklepowych/itp. akcji - ktoś mi opowiadał o ojcu, który nosił przy sobie karteczki z napisem "moje dziecko jest autystyczne" i w trakcie widowiskowych zdarzeń nie tracił czasu na wyjaśnienia, skupiał się na dziecku i rozdawał ciekawskim wyżej już wspomniane karteczki 
p.s. pozdrawiam i witam wszystkich, bo z tych porannych nerwów nawet się nie przedstawiłąm, co później uzupełnię 
Takie rzeczy załatwia się stosowaną terapią behawioralną, trzeba do tego czasu, ale da się nauczyć dziecko w inny sposób okazywać swoje niezadowolenie. Tylko tu trzeba znajomości dziecka i rodziny, żeby zastosować odpowiedznie strategie.
Czytam wasze wpisy z przerazeniem. Myslałam że moje dziecko jest nerwowe ale widze że to chodzacy aniołek. Ma napady złości np. bo sie bajka skończyła ale przechodzi mu jak zacznie sie nastepna, albo bardzo sie wkurza jak przechodzimy przez pasy i on mowi ze jest czerwone a ja ze zielone i awantura na środku skrzyżowania, teraz wiem i mówie tak kochanie było czerwone a o zielonym nic nie mówie
Mój syn najbardziej sie złości jak mu cos nie wychodzi to taki mały perfekcjonista. Ale nie mam problemów z tymi napadami złości bo nie sa zbyt "ostre", krótko trwaja ale stosowałam przytrzymywanie ku przerażeniue moich rodziców, wiadomo dziadki, ale pomogło, czasem sie zdaza że musze go przytrzymac ale bardzo żadko. A sąsiedzi jest jeszcze u nas w klatce troje innych dzieci, zdrowych i wrzeszcza głosniej od mojego syna taże spoko:) Co do policji znajoma miała, po fakcie sąsiadom było głupio ale z drugiej strony to chyba dobrze że ludzie reaguja na "krzywde dziecka". Mysle że warto sie zatrzymac na klatce jak sie spotkacie przypadkiem i powiedziec że dziecko jest chore i dlatego te krzyki.
Czy ktoś z Państwa dawał dziecku leki psychotropowe ( np. Depakina ), czy warto ?
Zamarłam po lekturze tego wątku.
Mój syn ma takie widzimisię, że ja nie mogę się sobą zajmować. Porzuciałam naukę języków, czytanie, nawet filmu nie obejrzę jednym okiem, bo wyłącza tv.
Rano gdy idę do łazienki, to jest jeden wielki cyrk. Nie pomaga że tłumaczę po co idę, ryczy jak szalony. Wyciąga mnie z wc, albo włazi na mnie gdy siedzę wiadomo gdzie.
To samo jest po przebudzeniu. Natychmiast chce wyjść z sypialni. Jeszcze na wpół śpi,ale już ryczy i mnie wyciąga z pokoju.
Myślałam, że to jego fanaberia i że samo minie.
Ale jak rozumiem to objaw choroby?
Można z tym coś zrobić??
Można. Trzeba ćwiczyć, poddawać dziecko intensywnej terapii. Konsekwencja w działaniu. I mieć nadzieję, że KIEDYŚ będzie lepiej. Nie można się poddawać. I trzeba skądś czerpać siły. Cieszyć się drobnymi sukcesami.
Mnie próbowano wmówić, że jestem wyrodną matką i wydaję dziecku polecenia, prawie jak dowódca żołnierzowi. Mówię wyraźnie i konkretnie.
W autyzmie są leki. Dziecko może się bać np. muszli klozetowej, że wpadnie do środka i nie będzie chciało się do niej załatwiać. Może się bać, że znikniesz - dlatego ciągnie cię ze sobą i śledzi. Bać się różnych rzeczy.
Moje dziecko prędzej umrze z głodu, niż pójdzie do sklepu po jedzenie. Są okresy, kiedy naprawdę trzeba się nagimnastykować, żeby wyciągnąć go z domu. A szarpanie się z 90 kg autystykiem nie jest przyjemne.
Mój syn poza nagłymi dźwiękami nie boi się niczego. Chociaż i te dźwięki mu mijają.
To dobrze i źle. Potrafi chodzić po parapecie, albo skrajem szafki. Trzy razy już nieźle rąbnął, jedna blizka z tyłu głowy już jest.
Za to z poleceniami i konsekwencją to mam problem. Probówałam wychować syna wg zasad rodzicielstwa bliskości. Teraz jestem na rozdrożu i nie wiem co robić. Kompletnie.
kropka75
Uwazam ze powinnas natychmiast rozpocząć terapie behawioralną syna,dowiedz sie gdzie w Twoim regionie jest,bo napewno jest. Z moim synkiem było podobnie,skakał z wersalki na odległość(otwarte złamanie reki),budził sie z krzykiem,nagłe napady złości i szału. Wtedy pomogła depakina i behawiorka.
Pozdrawiam.
kropka 75
jeden z moich synów zachowuje się podobnie skacze ze wszystkiego i z każdej wysokości. Jak krzyknę to schodzi natychmiast ale po chwili robi to samo. Byliśmy na behawiorce tak jak sugeruje Marek z Krakowa, ale pomogło to jedynie w tym że dzieciaki lepiej pracują przy stoliku i tyle, natomiast jeśli chodzi o skakanie w niczym to nie pomogło. Poprostu nadmiar energii robi swoje. Tak naprawdę nie ma na to złotego środka ani metody. Mnie np terapeutki od integracji sensorycznej poleciły dużo masażu różnego typu, które wyciszają na jakiś czas.
Pozdrawiam.
Kropka , Moze ma problemy z metabolizem cukru? Ja zaobserwowalam ze cukier ma ogromny wplyw u moich dzieci na ich aktywnosc. Ja trzymam moje dzieci na dieci bezcukrowej juz poltora roku a tez mialam duzo skakania i rzucali jedno drugiego na szyby, teraz juz nie.
pozdrawiam

To jeszcze nic kochana, mój demolował mieszkanie wybijał szyby, zdzierał tapety, tłuk,niszczył, walił głową o ścianę, bił się pięściami po głowiei inne.
Ja stosował holding. Unieruchomiałam go siedząc za nim - trzeba uważać na swoją buzię, żeby np. nie wybił ci zębów, trzymałam go rękami i nogami dopóki się nie uspokoił, czasem trwało to kilka godzin. Wszelkie żałoby narodowe zmiany w programie,inna bajka- wpadał w szał. Smaku dodaje, że dodatkowo od 5 r.ż. ma myśli samobójcze. Czasem biegał z nożem po mieszkaniu. Lunatykował w nocy, potrafił o 2 w nocy iść na balkon,wskoczyć na stolik i skakać trzymając się linek na pranie. Wyrywał się i chciał wbiegać pod samochody, itp.
Porozmawiaj z psychiatrą może zapisze mu jakieś leki i spróbuj metod relaksacyjnych np. trenning autogenny Schultza, trening Jacobsona, joga.