Witaj na Forum Autyzmu
Rozmiar czcionki
Zaloguj

Do rodzicow stosujacych metode ABA

36 odpowiedzi [Ostatni wpis]
Miasto: Paryz

Witam.

Czy sa wsrod Was rodzice,ktorzy stosuja metode behavioralna w domu i jesli tak jak organizujecie zajecia i w jakim wymiarze czasu.Wiem oczywiscie,ze ABA to stymulacja dziecka 24/24 ale chodzi mi o zajecia przy stoliku i nauke zabawy.Jak to u Was przebiega.Jezeli mozecie sie podzielic waszymi doswiadczeniami bede wdzieczna.Czy macie terapeutow,ktorzy pracuja z dzieckiem w domu i ile godzin.Dzisiaj wlasnie pozegnalam moja psycholog aba ;ktora zaproponowala mi zastepstwo,ale dopiero od pazdziernika.Jestem troche zawiedziona bo wydaje mi sie,ze ja lepiej radze sobie w zajeciach z moim synkiem.Bylam tez zmuszona byc z nia gdy pracowala z moim dzieckiem co odebralam tak sobie,ale uczestniczylam mimo wszystko w jej zajeciach.Mam nastawienie negatywne po tych 10 miesiacach i przymierzam sie sama pracowac z moim synem.Co o tym sadzicie??

Miasto: Śląsk
Odp: Do rodzicow stosujacych metode ABA

Ja mogę napisać,  że pracowałam z dzieckiem sama w domu. Dziecko nie wykazywało chęci współpracy z innymi ludźmi. Do 7 r.ż. musiałam mu tłumaczyć z polskiego na polski,a w sytuacjach stresogennych wyłączał się i nie słyszał, nie rozumiał co się do niego mówi - więc byłam jego osobistym tłumaczem. U nas bardzo dużo dawało motywowanie, nagrody.

Ja stosowałam różne metody, sama je modyfikowałam. Nie moglismy też liczyć na terapię, psychologów czy inną pomoc. W końcu właściwą diagnozę postawiono mu w wieku 10 lat. Pewnie, gdyby nie ja....dziś nawet nie byłoby komunikacji. Nie mówił ponad rok.

 

Ja łapałam momenty i działałam. U nas na pierwszym planie była nadaktywność i trzeba było się bardzo wysilić, żeby skoncentrować go na jakiejś rzeczy.  W nocy lunatykował. Pilnowanie 24/24 i praca,praca,praca.

 

Pamiętaj, że niektórzy terapeuci mogą się czuć bezradni, czy też dziecko może czuć do nich antypatię, a komu najbardziej zależy na dziecku jeśli nie rodzicowi.

Miasto: Paryz
Odp: Do rodzicow stosujacych metode ABA

Witaj dorobella.No wlasnie rodzicowi zalezy i mysle,ze stara robic sie jak najwiecej by dziecko szlo do pszodu.Mam jakies niemile doswiadczenie z dwoma juz osobami ,ktore zatrudnilam aby mi pomogly pracowac z dziecmi w domu.Nie moge kogos zatrudnic na 35 godzin tygodniowo bo trzeba zaplacic fortune,ktorej mi brakuje jak wielu rodzicom z dzieckiem niepelnosprawnym.Mysle jednak,ze jesli ja podpowiadam terapeucie pewne rzeczy/teorie behavioralna,ktora wynioslam ze szkolenia/ to cos jest nie tak.Nie byly to rzeczy dotyczace syna lecz podstawowe reguly tej calej behavioralnej "zabawy".Dziecko nie patrzylo na terapeute pracujac z nim przy stoliku a terapeuta nie probowal jednak przyciagnac jego spojrzenie,co jest znacznym uchybieniem.Ja nauczylam sie na szkoleniu,ze trzeba nauczyc na poczatku siedziec na krzesle i nastepnie nauczyc aby trzymalo rece na stoliku,patrzylo w oczy gdy sie do niego mowi i dopiero wymagalo zeby robil to co mu sie proponuje.To wszystko zostalo pominiete i wymagania tak od razu siedzenia i robienia przez dwie godziny aktywnosci za kazdym razem konczyly sie wrzaskiem i autoagresja.Wole wiec wziasc na siebie role terapeutki i pracowac z moim synkiem.Terapia bardzo drogo kosztuje tu u nas ,ale wydaje mi sie,ze "terapeuci" naduzywaja pewnych przywilejow.Po przebytym szkoleniu z mala praktyka oglaszaja sie jako osoby kompetentne wiedzace jak postepowac z dzieckiem i z nim pracowac a nie jest to prawda i w praktyce wychodzi duze nieporozumienie.Nie mozna powiedziec,ze prawdziwy terapeuta nie wie co ma zrobic z danym zachowaniem.Mozliwe jest jednak,ze nie moze nad tym zachowaniem w dany sposob zapanowac.To troche jak lekarz nie wie jak wyleczyc angine!!!nie biorac pod uwage "lekarza"  tylko lekarza.Pozdrawiam

Miasto: Śląsk
Odp: Do rodzicow stosujacych metode ABA

Ja mam mgr z pedagogiki. Jak młody był mały byłam tylko studentką, tylko albo też aż. Wierz mi na słowo takiego dyletantyzmu jak np. u obecnej dyrektorki ośrodka w Radzionkowie, u pracowników Poradni Pedagogicznej - nie wszystkich - w życiu nie widziałam.

Owa dyrektorka- psycholog kliniczny próbowała zbadać dziecko nadaktywne, w ciągłym ruchu w kierunku poziomu IQ. Pomieszczenie to pokój do rehabilitacji lustra, piłki,materace i inne. Powinna to zrobić w pokoju, gdzie nic nie powinno rozproszyć uwagi. Na dodatek stwierdziła, że stan zdrowia mojego syna to moja wina, bo go wychowuję sama i mam zaburzenia emocjonalne.

Pewna logopeda to samo- spasowała nie umiała nawiązać z nim kontaktu. Logopedzi to była porażka. Kazali mi ćwiczyć z nim w domu i oskarżali, że tego nie robię, bo niema efektów... żadnej nie chciało sie ruszyć d.... i poduczyć. Młody ma powiększony język,a te serwowane ćwiczenia jeszcze mu go powiększały i pogarszały wymowę. Dopiero neurologopeda to sprawdził- wystarczyło jej kilka sekund.

 

Dyrektorka Powiatowej Poradni ma jakiś, chyba dwudniowy kurs zrobiony i "obserwowała" moje dziecko = po czym powiedziała mi, że on nie ma autyzmu i nie wyślą mnie do Katowic do Specjalistycznej poradni. Zagroziłam, że jadę do kuratorium i żądam odmowy na piśmie z podaniem podstawy prawnej. To mi na skierowaniu napisali diagnoza w celu wykluczenia autyzmu. Porażka. Mamy diagnozę F 84, a pani dyrektor powinna od dzieci autystycznych trzymać się z daleka.

 

Pamiętaj, że stałe elementy dają poczucie bezpieczeństwa.Tu masz schemat. Siad,ręce na stół,kontakt wzrokowy i działanie. Ja mojemu czasami trzymałam buzię, żeby na mnie patrzył,a zwrot Patrz mi w oczy był na porządku dziennym. I myślę, że żaden terapeuta nie zrobiłby tyle co ja, bo by mu się nie chciało.

Miasto: Paryz
Odp: Do rodzicow stosujacych metode ABA

Masz racje no i ja tak wlasnie robie.Maly nie jest latwy w trzymaniu rak na stole,ale ja na to zwracam uwage i probuje go tego nauczyc /wycielam z papieru jego lapki,zgrzalam plastikiem ,przykleilam na stoliku tam gdzie siedzi/natomiast Pani Psyaba nie przywiazywala tak bardzo do tego wagi.Patrzenie tez nie bylo pilnowane.Pani natomiast wymagala od niego trzech aktywnosci na raz co konczylo sie po pierwszej wrzaskiem,gryzieniem reki i biciem sie po glowie na co tez ja czesciej reagowalam,ona czekala az sie wyciszy!!!!!Nie chce juz nikogo.Postanowilam sobie,ze moje dziecko bede uczyla sama gdyz najlepszym edukatorem jest rodzic znajacy dziecko.W przypadku Twojej historii powinno byc zabronione stawianie diagnozy osoba z doswiadczeniem i praktyka  mniejsza niz 5 lat!!!!!!!Nie wiedza ,gadaja glupoty i utrudniaja rodzica zycie.Czy Twoj syn zrobil duze postepy prowadzony terapia behavioralna i jakie inne terapie stosujecie.Pozdrawiam

Miasto: Śląsk
Odp: Do rodzicow stosujacych metode ABA

Kochana mojemu synowi diagnozę ADHD postawił dr psychiatrii i mgr psychologii,który był w trakcie specjalizacji z dzieci i młodzieży. Podawał mu psychotropy na uspokojenie, które go pobudzały. Na moje, że to nie ADHD - był głuchy.

Byłam tam ostatnio, bo potrzebowałam kartotekę na ksero. Pani pielęgniarka,że mój syn był pierwszym pacjentem z ADHD. A ja na to, że się pomylił, po prostu. Potem byłam jeszcze u dwóch psychiatrów, postawiono diagnozę. Bardzo dużo pomogły mi panie z Katowic, ze specjalistycznej poradni na Sokolskiej. Tam powinni odgórnie diagnozować dzieci ze Śląska.

 

Psycholog kliniczna, dyrektorka ośrodka z Radzionkowa,która miała do mnie pretensje, że to moje zaburzenia emocjonalne są powodem takiego stanu mojego syna- pracowała na bank w zawodzie powyzej 10 lat.

 

Oni powinni mieć egzaminy.

 

Weż jeszcze pod uwagę, że czasem ludzie zdenerwowani "bawią się palcami rąk". Moje dziecko bawiło się palcami,albo zawsze coś w ręcemiało. Ja się bardziej skupiaam na kontakcie wzrokowym i wykonywaniu poleceń,bardzo prostych,żeby nie robić mu mentliku w głowie.

Kim jestem: Rodzina
Miasto: Gdynia
Odp: Do rodzicow stosujacych metode ABA

Witam,

my stosujemy terapię "domową" od samego początku, tzn. od momentu postawienia diagnozy. Pani psychiatra z Poradni Autystycznej, która już po pierwszej wizycie stwierdziła, że synek najprawdopodobniej ma autyzm, na moje pytanie: "Co robić? Jak pomóc dziecku?", odpowiedziała, że z czasem się dowiem i mam sobie poszukać w internecie, a... z pracy to najlepiej zrezygnować. Wyszłam stamtąd uryczana, łudząc się, że to jednak nie autyzm, a jednocześnie bez żadnej wiedzy, jakie działania można podjąć, żeby synkowi pomóc. Pani psychiatra nadmieniła też, że terapię należy rozpocząć jak najszybciej.

Poszukiwanie terapeuty... Poradnia Autystyczna niby zapewniała terapeutów dla dzieci do 6 lat. Synek miał w tym czasie 4,5 roku. Złożyłam podanie o przydzielenie nam terapety, ale... otrzymałam informację, że na "przydział" czeka się 2-3 lata. Jak to się ma do faktu, że pracę z dzieckiem należy rozpocząć od razu?? No i po 2-3 latach synek nie będzie już spełniał warunku związanego z wiekiem...

Rozpowiedziałam znajomym, głównie w pracy, że szukam osoby do prowadzenia terapii z autystycznym 4,5-letnim chłopcem. Wkrótce dostałam namiar na Panią, która wcześniej pracowała z dorosłymi osobami z autyzmem. W zasadzie nie mieliśmy wyjścia, więc przyjęliśmy ją do pracy (7h dziennie). Muszę jednak przyznać, że na pierwszym spotkaniu zrobiła na nas dobre wrażenie, a synek zawstydził się, kiedy go zaczepiła. Pierwszy raz widziałam u niego taką reakcję Wink.

Na początku pani terapeutka sama proponowała, w jaki sposób prowadzić zajęcia z synkiem, sporo się od niej dowiedzieliśmy. Wkrótce wynalazła nam superwizora, który miał pisać programy terapeutyczne dla synka w myśl zasad terapii behawioralnej. Podobało mi się to, że terapeutka sama podpowiedziała nam, że ona nie czuje się na siłach, aby napisać program, że to zbyt odpowiedzialne i że ona będzie wykonywać pracę zgodnie z programem przygotowanym przez doświadczonego superwizora.

I tak się to wszystko zaczęło. Superwizor po pierwszych dwóch spotkaniach, trwających po 3-4h, przygotował program dla synka. Opisał nam trudne zachowania i sposoby na radzenie sobie z nimi. Terapeutka pracowała z synkiem w takim wymiarze godzin (7 dziennie) przez ok. pół roku. Synek w tym czasie sporo się nauczył, po tym okresie był wdrożony w system terapii behawioralnej, Potrafił spokojnie siedzieć przy stoliku i pomalutku, pomalutku uczył się nowych rzeczy Wink.

My pracowaliśmy z synkiem tylko podczas weekendów i dzień po dniu uczyliśmy się sposobów postępowania z nim i podejmowaliśmy próby panowania nad trudnymi zachowaniami...

Terapeutycznie był to dobry okres dla synka. Ja przez pierwsze tygodnie nie potrafiłam pracować z dzieckiem. Prawie cały czas ryczałam, nie mogąc zupełnie nad tym zapanować. Jak miałam się cieszyć "małymi kroczkami" naprzód w rozwoju synka, kiedy miałam żal niewiadomo do kogo, ze mój synek musi tak ciężko pracować nad tym, co inne, zdrowe dzieci osiągają o wiele szybciej, bez większego wysiłku.

Podziwiam rodziców, którzy potrafią pracować z własnymi dziećmi. Ja cieszyłam się, że mam osobę, która prowadzi terapię i że jest do tej roli przygotowana. I przyznaję, że praca z czasem pozwoliła mi na "zapanowania" nad nową sytuacją, nad wprowadzeniem w nasze życie zupełnie nowych zasad. Czuję, że gdybym zrezygnowała z pracy, w tej chwili byłabym zdesperowana o wiele bardziej niż jestem. Kontakty z ludźmi i zajmowanie się sprawami zawodowymi pozwoliło mi na utrzymanie jakiejś tam równowagi psychicznej.

Później synek rozpczął "edukację" w nowo powstałym punkcie przedszkolnym dla dzieci z autyzmem. Nie było łatwo. Pomimo, że plan zakładał terapię 1/1, co wydawało się super. Syenk prowadzony był przez osobę, która nie pracowała wcześniej z autystami, musiałam pilnować, sprawdzać, a i tak nie za wiele to pomogło. Pani, która pracowała z synkiem na terenie placówki, zwyczajnie nie chciała z nami współpracować, ani nauczyć się czegokolwiek. Moje interwencje o zmianę terapeuty niestety nie przyniosły żadnego skutku. Synek był pod opieką tej osoby przez 1,5 roku (codziennie przez 4h). Sądzę, że w tej placówce niewiele się nauczył, ale... my popołudnaimi organizowaliśmy terapię dla synka w domu. Niestey dotychczasowa teraputka nagle zrezygnowała z pracy u nas. Otrzymała zatrudnienie w nowej placówce. Znów problem, miałam trzy dni na znalezienie kogoś nowego. Znów rozpowiedziałam, że szukam terapeuty. Tym razem przyjęliśmy do pracy studentkę psychologii, młodziutką osobę, która wcześniej nie miała kontaktu z autystami. Dziewczyna sprawdziła się rewelacyjnie. Oczywiście włożyliśmy mnóstwo pracy w to, aby nauczyła się sposobu pracy i postępowania z naszym synkiem. Organizowaliśmy spotkania z superwizorem, logopedą itd. Nowa pani zapisała się na III-stopniowy kurs z zakresu teorii i praktyki w pracy z autystami. Była bardzo ambitna i zaangażowana w pracę z naszym synkiem, wykonywała różne pomoce dydaktyczne do pracy z nim. Synek rozwijał się, były okresy słabsze i bardzo dobre, ...tak to chyba jest. Pani terapeutka co jakiś czas ngrywała nam kamerą przebieg zajęć z synkiem, widzieliśmy, że synek podczas pobytu z nią prawie zupełnie nie stymulował się (odbijał to sobie popołudniu), siedział grzecznie, spokojnie i bardzo ładnie pracował. Jednak bardzo dużo zależy od terapeuty. Do sposobu pracy tej pani nie miałam żadnych zastrzeżeń, pilnowała wszystkiego tak, jak trzeba, kontaktu wzrokowego, spokojnego siedzenia, chodzenia na całych stopach, itd. To też teraputycznie był dobry okres dla synka, pomimo, że z zajęć w przedszkolu niewiele wynosił.  

Na razie muszę kończyć, rozpisałam się bardzo, ale nie potrafię krótko...

Jeśli będziecie ciekawe, jak terapia u nas wygląda aktualnie, napiszę co dalej.

Pozdrawiam.

Miasto: Śląsk
Odp: Do rodzicow stosujacych metode ABA

Oczywiście, że napisz. Ja musiałam zrezygnować z pracy, żeby zająć się dzieckiem. Nie miałam wyjścia, musiałam pracować z nim sama. Diagnozę postawiono mu jak miał 10 lat. Późno, ale niestety na takich d.... specjalistów trafiałam. A bez diagnozy nic się nie należy i koło się zamyka.

Kim jestem: Rodzina
Miasto: Gdynia
Odp: Do rodzicow stosujacych metode ABA

Tak naprawdę, nawet jeśli ma się diagnozę, niewiele się należy. Niby się należy, ale w rzeczywistości szanse uzyskania jakiejkolwiek sensownej pomocy są bardzo marne...

My, koszty wszelkich terapii opłacamy we własnym zakresie: terapii domowej, tej podstawowej, zajęć z logopedii, terapii SI i Johansena, a także superwizora i koszty większości wizyt i badań lekarskich. Nie wiem, jak sobie radzisz, będąc z tym wszystkim sama (wydaje mi się, że gdzie o tym pisałaś), bo my wspólnie z mężem ledwo dajemy sobie radę. Mimo wszystko cieszę się, że jakoś to się kręci i możemy zapewnić małemu niezbędne zajęcia, nie wiem tylko jak długo, bo specjaliści, jak zapewne sama wiesz, bardzo się cenią.

Czasem może sprawdzić się właśnie zatrudnienie studentki, lub osoby świeżo po studiach. Można taką osobę nauczyć pracy z dzieckiem autystycznym "od podstaw", a koszty prowadzenia terapii są nieco niższe niż specjalistów z doświadczeniem. Ale coś za coś, trzeba poświęcić sporo czasu i energii, żeby świeżą osobę do tej pracy wdrożyć i wszystkiego nauczyć. I niestety nie ma gwarancji, że ta osoba się nauczy i wdroży...

Po 1,5-rocznym okresie terapii domowej, z której efektów byliśmy bardzo zadowoleni, nastąpił gorszy pod tym względem okres. Przyjęliśmy nową panią, logopedę, którą wcześniejsza teraputka (studentka) przez tydzień wprowadzała w tematykę autyzmu, program i sposób pracy z dzieckiem. Studentka dała nam miesiąc czasu na znalezienie nowej osoby, postanowiła otworzyć własny punkt do pracy z dziećmi autystycznymi (wiązało się to także prawdopodobnie z nadzieją na wyższe zarobki. Wszystko szło w dobrym kierunku, pani logopeda rozpoczęła pracę, potem 2 superwizje i nagle z dnia na dzień rezygnacja z pracy (po miesiącu, kiedy miałam nadzieję, że wreszcie terapia nabierze tempa po całym zamieszaniu ze zmianą terapeuty.  

Kim jestem: Rodzina
Miasto: Gdynia
Odp: Do rodzicow stosujacych metode ABA

Nie było czasu na szukanie nowej osoby. Daliśmy ogłoszenie do prasy, zgłosiło się kilka osób. Przyjęliśmy dziewczynę świeżo po psychologii. Znów musieliśmy od początku wdrażać nową osobę do pracy. Znów superwizje, sterta notatek i wskazówek do pracy. Ciężko szło to przyuczanie, ta dziewczyna, moim zdaniem nie nadawała się do tego rodzaju pracy. Po ciężkich 5 miesiącach przerwaliśmy współpracę, ale znów zamiast miesiąca otrzymaliśmy tylko parę dni na znalezienie nowej osoby. To było stracone pół roku (miesiąc - logopeda, 5 miesięcy pani po psychologii), stracone dla nas,ale przede wszystkim dla synka. Kiedy panie próbowały się uczyć metod pracy, mój synek prawie niczego się nie nauczył. Zaczęliśmy rozważać z mężem inne możliwości. Może jedno z nas będzie pracować na pół etatu i takie tam.

Synek w tym czasie był już w oddziale przedszkolnym dla dzieci z autyzmem (4 dzieci, 2 panie). W tym czasie w szkole też niewiele się nauczył, ponieważ on wymaga pracy 1/1, a hałas powodowany przez inne dzieci rozprasza go tak bardzo, że nie jest w stanie skupić się na czymś innym, niż tylko na zakrywaniu uszu, usuwaniu się na bok, na "przetrwaniu". Terapia domowa położona. Poprostu załamka. Jedyne pocieszenie, nawet spore, to to, że akurat panie w oddziale przedszkolnym były bardzo życzliwe, wyrozumiałe i otaczały dzieciaczki prawdziwą opieką, troszczyły się o nie i udzielały nam kompletu informacji o przebiegu dnia, problemach i sukcesach dziecka, czego wcześniej nie doświadczyłam. Ciekawe na kogo trafimy po wakacjach, synek rozpocznie I klasę (szkoła specjalna).

Jednak złożyło się tak, że w połowie kwietnia znależliśmy nową panią do prowadzenia terapii, specjalistę, mam nadzieję, że teraz pójdzie wreszcie do przodu Wink, przecież nie może ciągle być źle. Już samo to, że są wakacje, dobrze wpływa na synka, jest spokojniejszy, bardziej odprężony.

W roku szkolnym zawsze synek ma popołudniu ok. 3,5 h terapii (+inne zjęcia, np. 1-2 razy w tyg. logopeda, 2 razy w tyg. SI-tak planujemy od sierpnia). W wakcje ten czas nieco się wydłuża, wówczas terapeuta jest tak długo, jak my jesteśmy w pracy. I jakoś to się kręci. Na wakacje przyjęliśmy znowu studentkę. Pani prowadząca terapię popołudniową pracuje zawodowo, więc nie było możliwości, aby pracowała z synkiem przez cały dzień. Teraz jesteśmy na etapie przyuczania nowej osoby. Ale chyba nieźle to idzie. Jeszcze, co mnie pociesza to to, że pomalutku coraz więcej osób poznaje zgadnienia związane z autyzmem, ludzie, którzy rozumieją problematykę zaburzeń ze spektrum, są nam potrzebni. I ja się do tego troszeczkę przyczyniam.

Ale zawsze poszukiwanie, dobieranie nowych osób, a potem szkolenie ich i sprawdzanie, kosztuje mnie wiele nerwów, energii, no i oczywiście pieniędzy. Troszkę ratujemy się gromadząc środki z 1%, ale to w ubiegłym roku wystarczyło na 2 miesiące terapii, dobre i to, pewnie, ale łatwo nie jest. Specjalistów jest bardzo mało. Tym, którym się nie płaci, najczęściej nie zależy aby dowiedzieć się czegokolwiek (np. w poradniach). Od tych, którym się płaci, można i trzeba wymagać, ale muszą to być osoby, które zdają sobie sprawę, że praca z niepełnosprawnym dzieckiem jest trudna i trzeba mieć do niej powołanie i serce, ze dziecko należy traktować inaczej niż zdrowe, ale nie gorzej i z szacunkiem i trzeba umieć cieszyć się z jego malutkich/milowych kroków-sukcesów. Jeśli szkoły i poradnie miałyby takich specjalistów, z wiedzą i doświadczeniem, nasze dzieci lepiej i szybciej by się rozwijały, a nam rodzicom byłoby o niebo łatwiej Wink. Takie tam... marzenia Wink.

Dobrnęłam do końca. Serdecznie pozdrawiam Wink

Miasto: Śląsk
Odp: Do rodzicow stosujacych metode ABA

Tak, wychowuję go sama od ponad 13 lat, były mąż syna nie widział ponad 6 lat, zresztą jego rodzice również.

 

Mój chodził do przedszkola masowego,  tzn. więcej nie chodził niż chodził, bo ma obniżoną odporność. Potem masakra dwie klasy szkoły podstawowej i od 3 klasy nauczanie indywidualne. Jest o wiele lepiej, nie ma hałasu, dzieci, których obecność wpływała niekorzystnie.

Mamy fajną dyrektorkę szkoły masowej i nauczycieli.

Pierwszy test na IQ,który udało się przeprowadzić miał w wieku 7 lat. Pani psycholog bardzo się starała nawiązać z nim kontakt i rzetelnie przeprowadzić badanie. Wynik mnie zaskoczył. Spodziewałam się upośledzenia. IQ ma wysokie,ale nie zawsze z niego potrafi korzystać.

Ma orzeczenie o nauczaniu indywidualnym, kształceniu specjalnym. Nauczyciele w gimnazjum szybko się nauczycli jak z młodym pracować. Przejmują się jak boli go głowa - ma bóle migrenowe z powodu 2 cm torbieli. Czy jak jest chory i xle się czuje. Jest uodparniany od 5 roku życia. Mamy fajną panią neurolog i panią pulmunolog (astma).

 

Mamy za sobą regresy, w tym jeden dość poważny, gdzie ponad 8 miesięcy zajęło mi doprowadzenie go do stanu sprzed regresu.

 

Radzę sobie,bo nie mam innego wyjścia. Chociaż niektórzy twierdzą, że zawsze jakieś jest. Teraz Zespół ds orzekania o niepełnosprawności stwierdził po 3 minutach,że mój syn kwalifikuje się do stopnia lekkiego i do pracy lekkiej na otwartym rynku pracy. Myślę, że schody nigdy się nie skończą i zawsze będą rzucać kłody pod nogi. Wymałą opieki stałej do 12.06, a od 13 już jest uzdrowiony. Szkoda, że tylko na papierze Sad

Miasto: Paryz
Odp: Do rodzicow stosujacych metode ABA

Witam dziewczyny!!

Historie Ulenki przeczytalam do konca.No coz ja osobiscie chcialabym miec kogos z doswiadczeniem ,wiedzacego co ma robic i chetnego aby i mnie cos podpowiedziec.Za pieniadze,ktore tu placimy ja nie jestem zainteresowana zatrudnieniem osoby,ktora nie ma z tym nic wspolnego i,ktora ja mam przygotowac.Dla mnie to za duzo.Wole w takim razie pracowac z dzieckiem sama nawet jesli nie jest to latwe.W ten sposob moge byc pewna,ze robie wszystko aby dziecko szlo do przodu bo kiedy jak nie teraz gdy jest male i to ten wlasnie czas.Ja nie mialam szczescia i pewnie nie tylko ja aby moim dzieckiem zajela sie osoba konkretna.Dla mnie to taki "pic na wode fotomataz"Tak jak juz wspomnialam przeszlam specjalnie szkolenie trzy dniowe w Polsce ,bardzo fajne i jak dla mnie konkretne.Trafialo mnie jak Psycholog z roczna praktyka nie interesowala sie aby synek ZA KAZDYM RAZEM na nia patrzyl i aby siedzial i trzymal rece na stoliku.Kiedy wstawal i uciekal to nie zaproponowala mi aby jego krzeselko postawic przy scianie,z boku mialby szafe a z drugiej strony szafke ,ktora uniemozliwialaby  mu wyjscie.Te rzeczy ja podpowiadalam!!!!!!!Dziecko tylko krzyczalo i bilo sie po glowie,gryzlo reke. Dziekuje bardzo.

Ulenka czy Twoj synek dobrze znosi te wszystkie Panie,ktore sie co jakis czas zmieniaja?Robi widoczne postepy?Piszesz,ze moze teraz ruszy do przodu! to ma znaczyc ,ze nie ruszyl? no to po co to wszystko?Wiem,ze Ty chcesz pracowac.Ja nie moge absolutnie,wiec dlatego wlasnie zajmuje sie synkiem,ale chcialam obok tego miec kogos kto mi pomoze.

Jakos trzeba sobie radzic i byc dobrej mysli.

Dorobella ta dyrektorka miala podejscie czysto psychoanalityczne i winy doszukiwala sie w Tobie.

Tu u nas jest to bardzo rozpowszechnione.Nie przynosi to jednak zadnej korzysci.Metoda behavioralna natomiast tak ,ale jest jej jak na lekarstwo.

Pozdrawiam

Miasto: Paryz
Odp: Do rodzicow stosujacych metode ABA

ale NUMER!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Wspolczuje Dorobella

Miasto: Śląsk
Odp: Do rodzicow stosujacych metode ABA

Widzisz zatrudniają debili w wielu miejscach,a to podobno nasze dzieci są niepełnosprawne.  Niestety dopóki będą zatrudniać na zasadzie pociotków, a nie przez wzgląd na doświadczenie, wiedzę, podejście- to będziemy w takim bagnie tkwić.

 

Neurolog mojego syna uzdrowiła, a panie.... w innym pokoju  pytały dlaczego nie jeździ do ośrodka. Burdel mają w papierach. Na pytanie o to czy młody ma problemy z ciśnieniem odpowiedziałam, że nie wiem - nie mam aparatu do mierzenia ciśnienia i nie wiem jakie ma- wpisała 120/80 - to się nazywa fałszowanie dokumentacji medycznej. Tego co wypisała lekarka prowadząca i znająca moje dziecko nie wzięli pod uwagę.

 

On nie potrafi wytrzymać kilku godzin lekcji pod rząd,a ona go do lekkiej pracy wyśle. Podejrzewam, że baba nawet nie wiedziała co to jest autyzm i na czym polega.

Szkoda, że za takie coś nie można ich pozwać do sądu, może wtedy przykładaliby się bardziej. W każdym razie widać,ze na komisji jest wolna amerykanka i nie ma nad tym kontroli.

 

To jak z orzeczenie,które dostał w wieku 10 lat, gdzie stwierdzono, że wymaga stałej opieki,a niepełnosprawny jest od urodzenia . Wcześniej nie był.

Kim jestem: Rodzina
Miasto: Gdynia
Odp: Do rodzicow stosujacych metode ABA

Wink Mój synek nieźle radzi sobie ze zmianą osób prowadzących terapię. Potrzebuje 2-3 dni z nową osobą, najlepiej w obecności rodzica, lub wcześniejszego terapeuty. Mam wrażenie, że z czasem przywiązuje się do nich. Jeśli wyczuje życzliwą osobę, która chce nawiązać z nim kontakt, dość łatwo "się oswaja". Pisząc, że mam nadzieję, iż ruszy wreszcie do przodu, miałam na myśli pół roku, które w mojej ocenie było stracone z powodu doboru nieodpowiednich osób ;-(. Ale wcześniej było ok. mały dużo się nauczył i teraz pomalutku też jest lepiej. Wiem, że dużo napisałam i ciężko to wszystko ogarnąć Wink, tak już mam, od podstawówki nie potrafiłam pisać streszczeń Wink. Jest z nim o wiele lepszy kontakt: wzrokowy i emocjonalny, werbalny też się poprawia, ale tu troszkę wolniej. Nauczył się jeść nowych rzeczy, poznał dość dużo słownictwa, które nazywa widząc na obrazkach. Powtórzyć potarfi wszystko, choć niezbyt wyraźnie (pracujemy nad tym). Pisze po śladzie, naśladuje ruchy "duże", trochę z motoryki małej. Cały czas czegoś się uczy, potrafi powiedzieć, jeśli czegoś chce, nawleka, tnie po linii i mnóstwo innych, małych/milowych sukcesów. Gdyby nie postęp w jego rozwoju, chyba nie straczyłoby mi na to wszystko siły. Każda nowa umiejętność synka dodaje wiary, że to wszystko ma sens. Myślę jednak, że jeśli postępu nie ma, też nie można zaprzestać tych wszystkich działań, choć to pewnie jeszcze trudniejsze. Jeśli nie będziemy robić nic, NIC się nie zmieni.

Myślę, że praca z własnym dzieckiem jest trudna. Dla mnie jest. Ale jeśli uważasz Doremi, ze Ty najlepiej poprowadzisz terapię dziecka, to tak będzie. My rodzice mamy sporą wiedzę, jeśli chodzi o metody pracy z takimi dziećmi, jak nasze. Wielu "specjalistów" takiej wiedzy nie ma, niestety. Życzę Ci znalezienia tej osoby, która Ci pomoże.

Dorobello, powiem Ci, że jeśli w dokumentach chcę mieć coś konkretnego, to sama sugeruję "specjalistom", że potrzebuję jakiś konkretny zapis i staram się wytłumaczyć dlaczego, Nie zawsze słuchają... Ale ostatnio poprosiłam, aby do orzeczenia o kształceniu specjalnym wpisano mi zalecenie do stosowania terapii SI. We wcześniejszym orzeczeniu tego zapisu nie było, więc szkoła nie chciała nam tych zajęć przydzielić, zasłaniając się orzeczeniem właśnie. Przed uzyskaniem orzeczenia synka badała jakaś starsza p.doktor, która o autyzmie chyba tylko słyszała, zmierzyła ciśnienie, posłuchała bicia serca i...tyle. Nie oglądał synka ani psycholog, ani pedagog, nikt więcej, wypisali papiery na podstawie opinii ze szkoły.

Kiepsko, że wpisali Wam lekkie, zwłaszcza, jeśli Ty czujesz, że to niezgodne z prawdą... Ja też mam wrażenie, że zawsze będzie pod górę i nie wiem... co mogłabym dodać, żeby ... dodać Ci otuchy. Chyba trzeba mieć nadzieję i walczyć z tym całym bezzsensem tak długo jak się da. Kiedyś ten cały system edukacyjny i zdrowotny musi się poprawić. Trzeba tylko wierzyć, że tego dożyjemy.... Trzymajcie się Wink

Miasto: Śląsk
Odp: Do rodzicow stosujacych metode ABA

Mój lekarz prowadzący wpisał, że wymaga stałej opieki oraz, że nastąpiło pogorszenie stanu zdrowia,co przewodnicząca komisji olała -  widocznie zależy im nie na rzeczywistym stanie rzeczy tylko na "uzdrawianiu".

Ja przeszłam różne szczeble Wink różne odwołania i różne komisje. Pediatra mojego syna jak zobaczyła diagnozę F 84.0 krzyczała na mnie, że to nie to, że lekarz (psychiatra) się pomylił, bo ona myślała, że autyzm to tylko zespół Kannera.

 

Nie wierzę w poprawę systemu edukacji i zdrowia.

Miasto: Paryz
Odp: Do rodzicow stosujacych metode ABA

Ulenka nie chce tak naprawde bawic sie w edukatorke wierz mi.Mam dwoje dzieci z zaburzeniami rozwojowymi i zachowaniami autystycznymi NIE JEDNO  DWOJE!!! zeby mi bylo smieszniej.Tak bardzo zalezy mi na ich pozniejszym funkcjonowaniu,ze jestem gotowa aby to robic.To bardzo trudne,ale i bardzo wazne.Nie zalezy mi na odwaleniu roboty i na koniec miesiaca wyciagnieciu reki do zgarniecia jak dla mnie duzej kwoty.Chce aby moje dzieci cos umialy i to wykorzystaly pozniej.Czy mi sie to uda ? tego nie wiem.Pracuje gratis i caly dzien.Tak uwazam na podstawie tego co mialam w domu,ze ja to zrobie nie gorzej a nawet lepiej i porzadniej bo to moje dziecko.Dorobella jest tego przykladem.Gdyby nie ona to jej syn bylby niewerbalny i gleboko uposledzony.Ona wlozyla wszystko aby teraz funkcjonowal na takim poziomie na jakim funkcjonuje i choc jej nie znam osobiscie to uwazam ,ze nalezy jej sie za to ORDER ZASLUGI.Brawo Dorobella jestes wspaniala ,dzielna mama.Absolutnie nie ganie Twojej postawy Ulenka.Masz mozliwosc kontynuawania pracy to super.W domu mozna zwariowac .

Ciezko jest nam wszystkim i borykamy sie na codzien z tymi samymi problemami.Wszyscy utrudniaja nam wszystko.Zamiast nam pomoc .To jest dla mnie niezrozumiale.Pozdrawiam dziewczyny.

Kim jestem: Rodzina
Miasto: Gdynia
Odp: Do rodzicow stosujacych metode ABA

Hej, nie namawiam Cię do edukowania ludzi Wink, napiasałam tylko, jak my sobie radzimy z brakiem specjalistów. Pewnie, że rodzicowi najbardziej zależy na tym, aby dziecko się rozwijało i spędzało czas w sensowny sposób. Uważam, że mamy, które uczą swoje dzieci są bardzo dzielne i niczego, absolutnie niczego im nie ujmuję, lecz podziwiam za wytrwałość i siłę (już o tym pisałam). Każdy szuka najlepszego rozwiązania. Pisałaś, że nie jesteś zadowolona z dotychczasowej terapii prowadzonej przez "specjalistę", więc pomyślałam, no nieważne Wink. Miałam dobre intencje Wink. Merytorycznie rodzice często przygotowani są o wiele lepiej do prowadzenia terapii, niż tzw. specjaliści, to nie ulega wątpliwości i na pewno poradzisz sobie z tym lepiej niż oni. Pewnie, że dorobella odwaliła kawał dobrej roboty, wszystko to prawda. Pozdrawiam.

Miasto: Paryz
Odp: Do rodzicow stosujacych metode ABA

Czesc Ulenka.

A jak u Was z wakacjami???Mozesz zabrac synka na jakis wypad czy nie? Ja mam z tym problem tzn.nie mozemy jechac wszyscy lecz dzielimy sie na "grupy" fajnie nie? Syn nie chce spedzac wakacji z mlodszym.Nie da sie po prostu,wiec wolimy spedzac wakacje podzieleni.

Jak organizujesz sobie prace z dzieckiem gdy to ty pracujesz Ulenka? i jesli mozesz mi cos poradzic na autoagresje?Maly bije sie po glowie.Nie koniecznie w czasie aktywnosci ,ale tak sobie.Bylam u ralyngologa,dentysty,lekarza aby wykluczyc problem zdrowotny.Wiem,ze to moze byc problem sensoryczny.Staram sie mu opukiwac glowe.Jesli znasz jakies rozwiazanie bede Ci wdzieczna.Pozdrawiam

Miasto: Śląsk
Odp: Do rodzicow stosujacych metode ABA

Order zasługi nie da mi emerytury :(  Nie wiem czy miałam wyjście, czy nie. Postąpiłam w jedyny według mnie słuszny sposób- postanowiłam zrobić wszystko, żeby go z tego wyciągnąć. To była bardzo luźna myśl i nie przyszło mi wtedy do głowy, że będą schody, ciernie i kłody, że momentami będzie bardzo ciężko.

Ludzie w poradniach za swoją pracę dostają kasę, wypracowują sobie emeryturę. Ja pracowałam z moim dzieckiem za free,ale nikt nawet za kasę nie zrobiłby tyle co ja.

Patrząc na to z perspektywy czasu. Wiedziałam po porodzie, że coś jest nie tak,czułam to. Prosiłam lekarkę, żeby go zbadała. Zbadała go od A-Z. Pielęgniarki kapiące go mówiły, że jeszcze takiego dziecka nie miały. Darł się beze mnie, uspokajał się przy piersi, nie można mu było dać butli.

Symptomy autyzmu wcale nie były subtelne, przerażały mnie. Patrzył na słońce, nie mrużył oczu, patrzył na światło. Miał świetną pamięć i przestawienie przedmiotu powodowało wycie. "Kolki", które stwierdziła pediatra nie były nimi. Wył po 8 godzin ( a ja z nim,z bezsilności) od 15 dnia  do 3 miesiąca, a potem po kilka w nocy - trudno było go uspokoić,miał takie nieobecne spojrzenie. Nie chcieli mnie przyjąć do ośrodka wczesnej interwencji, do specjalistycznych poradni. Według nich był  zdrowy. Nie przytulał się, w ciągłym ruchu, nieprzewidywalny. Mówił do mnie po imieniu. Mama usłyszałam jak miał 7 lat.

Pani psycholog była oburzona,że pozwalam dziecku mówić sobie po imieniu,a myśli samobójcze to pikuś,pewnie mnie szantażuje,bo chciałby coś dostać.

Dodam jeszcze,że moja była teściowa trochę utrudniała mi życie wmawiając swojej koleżance,a pediatrze mojego syna, że wymyślam mu choroby. Jak bolało go oko stwierdziła,ze od telewizji,albo dymu z papierosów- to nic,że nikt przy nim nie palił. Okazało się,że w oku tkwi opiłek metalu z huśtawki (sprzęt do SI) i jeszcze 3 dni i nie uratowaliby oka, albo jak nie jadł i nie pił- stwierdziła,ze nie je i nie pije na zasadzie buntu i u drugiej babci napije się herbatki.I nie jest odwodniony. Dwie godziny później byłam w szpitalu 5 plusów acetonu w moczu i kroplówki- taką miał anginę.

 

Opieka 24/24 nad takim dzieckiem jest bardzo męcząca. Obciążająca psychicznie.

 

Nie chciałam mieć dziecka z autyzmem. Czego ja nie robiłam.... Walił się po głowie - holding, walił w ścianę- holding, potem odwracanie uwagi, zależy w jakim był stanie. Czasem się rozdrapywał. Robiłam sama w domu terapię SI. Stymulacje.  Dodatkowo kilka antybiotyków w miesiącu, ciągle był chory. poradnie endokrynologiczne, neurologiczne, psychiatryczne, chirurgiczne, metaboliczne, pulmunologiczne , logopedyczne, neurochirurgiczne, alergologiczne i inne.  Leki takie,śmakie i owakie, badania. Pedagodzy, psycholodzy. Testy.

Młody miał petit mala,czasem grand mala. Padał na ulicy,czasem spadał z krzesełka.Oj było tego całe mnóstwo, chodzenie po kole, krzyki,agresja,demolki,myśli samobójcze wykrzykiwane w twarz, lunatykowanie.

 

Ja się bałam wypalenia rodzica,bo miałam okresy, że zastanawiałam się czy nie lepiej było go zostawić specjalistom, którzy i tak by nic nie zrobili, jeździłby do jakiegoś ośrodka zamknięty w swojej puszce,a ja realizowałabym swoje ambicje zawodowe.

 

Ale nie mogłam go tak zostawić, ma tylko mnie.

Miasto: Paryz
Odp: Do rodzicow stosujacych metode ABA

Dorobella.Wiem co znaczy miec dziecko autystyczne tak jak juz pisalam wyzej mam dwoje.Wiem co to zmeczenie i zwatpienie.Tu jestem zupelnie sama z moimi problemami. Mam meza,ktory mnie nie zostawil.Pchamy jakos do pszodu,ale to ciezkie zycie i nie dlatego ze narzekam tylko po prostu stwierdzam fakt.Jestesmy ludzmi nie maszynami,jestesmy wrazliwi.Aby znosic to wszystko co nam dane trzeba byc jak maszyna,zaprogramowana odpowiednio i silna.Mysle,ze jestes silna i ja tez i inni.Dlatego robimy wszystko no bo wiadomo oddac dziecko do osrodka to moze proste,ale sumienie takich jak my nie pozwala nam na to.To nasze dzieci przeciez.Ja osobiscie nie moge zdobyc sie na cos takiego choc mam rowniez wiele problemow.Moja lekarka mi zaproponowala umieszczenie syna w placowce specjalistycznej.Moj starszy ma 11 lat.Nigdy nie byl agresywny wobec nas.W szkole nie rozumial jeszcze pewnych rzeczy,wiec rzucal przedmiotami,ale robil to nieswiadomie.Nie atakowal dzieci.Jest nadaktywny,ale to madry inteligentny chlopiec,wrazliwy.Ma nadwrazliwosc na dzwieki na to wyglada ,ale jest to rowniez troche psychologiczne.Nie lubi i nie akceptuje glosu malych dzieci.Pracujemy nad tym.JAK  GO  MOGE  ZAMKNAC  W  OSRODKU  DLA  "OBLAKANYCH" chyba bym umarla gdybym to zrobila.Nie wiem co mnie jeszcze czeka bo ma dopiero 11 lat i to oczywiste,ze boje sie przyszlosci.Drugi synek jest rowniez madry i robi duze postepy.Nie moglabym ich umiescic gdzies tam.

Dorobella co robilas jak syn bil sie po glowie.Moj maly tak robi od pewnego czasu.Opukuje mu glowe palcami i w misce plastikowej.Odwracam uwage.Puszczam dzwieki do stymulacji sensorycznej.Nie znalazlam tu terapeuty od SI.Na topie mamy terapie behavioralna.Jak Twoj syn funkcjonuje teraz.Pozdrawiam

Miasto: Śląsk
Odp: Do rodzicow stosujacych metode ABA

Holding stosowałam, unieruchomiłam go moimi rękami i nogami i kołysałam go dopóki się nie uspokoił. Zabierałam mu ręce i klaskałam nimi, szłam z nim na dwór,co mi do głowy przyszło.

SI robiłam sama w domu, bo mu się nie należała.

 

Generalnie sama musiałam sfinansować terapię, bez pomocy fundacji i 1%. Umiesz liczyć - licz na siebie, twoje życie innych je........ Smutne,ale prawdziwe.

 

Jest lepiej, młody nie chodzi do szkoły, nie ma kontaktu z rówieśnikami,szumu w szkole. Nie rozprasza się 1:1 z nauczycielem. Nie wytrzymuje kilku lekcji pod rząd, ale nie można mieć wszystkiego.

Pisze,czyta,liczy, fiksuje się na anime,książkach, grach. Czyli jak zacznie oglądać anime to końca nie ma,dopóki nie zafiksuje się na czymś innym .

Bywa,że nie chce wyjść z domu.Trzeba mu mówić,żeby się umył, że ciuch do prania. Cały czas się uczymy różnych rzeczy.

Buty nauczył się wiązać jak miał 10 lat.

Po gimnazjum będzie miał dalej nauczanie indywidualne.

Miasto: Paryz
Odp: Do rodzicow stosujacych metode ABA

Dorobella dziekuje za odpowiedz.Sprobuje z tym holdingiem.Moj starszy syn chodzi do klasy Integracyjnej ,ale tez nie wytrzymuje wiecej niz 1h30.Myslalam nad nauczaniem indywidualnym.Zobacze w tym roku czy pojdzie mu lepiej.Jesli nie to rowniez zalatwie mu nauke w domu z tym,ze wszyscy mowia aby nie rezygnowac z grupy bo tylko w ten sposob moze nauczyc sie relacji spolecznych.Sama juz nie wiem.Od wrzesnia bedzie mial rowniez sport w osrodku sportu ze zdrowymi dziecmi.Nie chcialabym go odciac od swiata,ale jesli sie nie da inaczej to tez to zrobie.

Zabierasz go na wakacje??jesli tak choc wydaje mi sie to niemozliwe to jak sobie radzi?

Miasto: Śląsk
Odp: Do rodzicow stosujacych metode ABA

Moje dziecko chodziło od 3 r.ż. do przedszkola - przez 4 lata,panie wiedziały,że jest nadpobudliwy psychoruchowo, wtedy nie miał diagnozy. Nie chciał chodzić, szczególnie po chorobach. W domu odreagowywał. Dwa lata w szkole masowej - tu już była większa porażka, co dzienna manifestacja myśli samobójczych, odrabianie zadań koszmar- nauczycielka wyciągała go na środek i szkalował przed dziećmi,ze się nie uczy,dzieci się z niego śmiały. Pobiło go pięciu chłopców. Chodziłam na przerwy. Masakra.

Gdybyśmy mnie zapytała czy te relacje miały wpływ na niego- tak negatywny. Taka terapia ma sens jeśli jest ukierunkowana na określone działanie i przynosi pozytywne rezultaty. Czyli dziecko uczy się PRAWIDŁOWYCH relacji z innymi ludźmi. Nieprawidłowych będzie musiał nauczyć się sam, że jest wyścig szczurów, że kopie się dołki, że ludzie potrafią wbić nóż w plecy itd.

Mnie pani pedagog zapytała czy stawiamy na naukę czy na uspołecznienie. Postawiłam na naukę i na nauczanie indywidualne.

Niestety ja nie widziałam efektów uspołecznienia,funkcjonowania w grupie. Myślę, że samo przebywanie w niej bez stałej kontroli autystycznego dziecka np. przez asystenta - dla mnie nie ma sensu.

Kim jestem: Rodzina
Miasto: Gdynia
Odp: Do rodzicow stosujacych metode ABA

Doremi napisał/a:

Czesc Ulenka.

A jak u Was z wakacjami???Mozesz zabrac synka na jakis wypad czy nie? Ja mam z tym problem tzn.nie mozemy jechac wszyscy lecz dzielimy sie na "grupy" fajnie nie? Syn nie chce spedzac wakacji z mlodszym.Nie da sie po prostu,wiec wolimy spedzac wakacje podzieleni.

Jak organizujesz sobie prace z dzieckiem gdy to ty pracujesz Ulenka? i jesli mozesz mi cos poradzic na autoagresje?Maly bije sie po glowie.Nie koniecznie w czasie aktywnosci ,ale tak sobie.Bylam u ralyngologa,dentysty,lekarza aby wykluczyc problem zdrowotny.Wiem,ze to moze byc problem sensoryczny.Staram sie mu opukiwac glowe.Jesli znasz jakies rozwiazanie bede Ci wdzieczna.Pozdrawiam

Witaj,

jeśli chodzi o nasze wakacje, mieliśmy zaplanowany wyjazd na turnus rehabilitacyjny w Góry Świętokrzyskie.

W ubiegłym roku (po raz pierwszy) byliśmy na takim turnusie w Beskidzie Żywieckim. Turnus organizowany był przez Biuro Turystyczne TAIRON z Lublina i przeznaczony był dla dzieci z autyzmem i ich rodzin. Pod względem organizacyjnym było super. Zajęcia terapeutyczne (grupowe i indywidualne, z W. Sherborne, logopedia, SI, basen, jazda konna, dogoterapia), wycieczki górskie, zwiedzanie okolic, do tego sympatyczna kadra, ogniska prz gitarce, dobre jedzenie i hotel w niewielkiej wiosce, nad rzeką, w otoczeniu lasu i gór. Wszystko super, ja odpoczęłam, ale synuś?? No nie, małemu podobały się jedynie wycieczki, spacery i basen (pod warunkiem, że było... cicho) oraz jazda autokarem. Zajęcia grupowe były dla niego koszmarem, podobnie jak wspólne posiłki na stołówce (32 rodziny + kadra), no tak, całkiem sporo ludzi... Właśnie podczas turnusu synek zaczął zakrywać uszy dłońmi... Ale też tam dowiedziałam się o Johansenie, SI i poznałam sporo rodziców z problemami podobnymi do moich. Myślałam, że synka trzeba oswjać z takimi sytuacjami, że taka forma wypoczynku jest dla niego dobra, jednak po ostatnich wizytach u specjalisty od SI, dowiedziałam się, że jednak nie. Najpierw musimy wykonać serię ćwiczeń (w odpowiedniej kolejności), co potrwa kilka miesięcy (pisałam już o tym), potem, być może, synek będzie gotowy na taki zbiorowy wyjazd.

Odwołałam więc nasz udział w tegorocznym turnusie w obawie, że przyniesie to efekt odwrotny od oczekiwanego. Postanowiliśmy, że może wyjedziemy sami (w trójkę) w jakieś spokojne miejsce, wynajmiemy pokój w jakimś małym pensjonacie, w niewielkiej wiosce. No zobaczymy... Chciałabym chociaż raz w roku spędzić trochę czasu tylko z małym i z mężem i odetchnąć od tej ciągłej bieganiny.

Jeśli chodzi o pracę z małym, to pracujemy, korzystając z planu aktywności. W planie umieszczam jednorazowo ok.4-5 aktywności, później, w nagrodę - króciutka przerwa (pozwalam poskakać małemu na piłce, lub na trampolinie, albo na łóżku - uwielbia skakać). Stosujemy system motywacyjny odroczony (np. kawałek czekoladki za 10 zebranych żetonów). Aktywności w planie mogą być bardzo różne: naśladowanie, dopasowywanie, mowa czynna, mowa bierna, gra w piłkę, naprzemienne układanie puzzli, budowanie z klocków, ćwiczenia buzi (logopedyczne), masaże, kolorowanie, pisanie po śladzie, zapinanie guzików, wyklejanie, różnicowanie wg kolrów lub kształtów, rozpoznawanie przedmiotów domowych "na żywo" i na obrazkach. Przygotowałam setki obrazków przedstawiających rzeczowniki i czasowniki (każdy w trzech lub czterech wariantach), pracujemy głównie na materiale obrazkowym i wszystko rejestrujemy, dzięki czemu wiemy, kiedy dane pojęcie było wprowadzone i ile czasu zajęło małemu nauczenie się go. To tak w skrócie Wink.

Kim jestem: Rodzina
Miasto: Gdynia
Odp: Do rodzicow stosujacych metode ABA

Jeśli chodzi o pracę nad uderzaniem się rękami po głowie, to raczej nie powiem nic nowego. Przede wszystkim radziłabym spróbować ćwiczeń z SI, ale zaleconych przez dobrego specjalistę. Czy wiesz, w jaki sposób opukiwać głowę, z jaką siłą, w których miejscach? To wszystko ma znaczenie. Ponieważ mój synek chodzi na palcach, ktoś (specjalista) podpowiedział nam, aby masować mu stopy naprzemiennie gąbkami i materiałami o różnej fakturze. Masowaliśmy mu te stopy codziennie 3 razy dziennie przez kilka miesięcy, i co? Potem dowiedziałam się, że masaże były wykonywane zbyt delikatnie, co mogło raczej powodować pobudzenie układu nerwowego, a nie wyciszenie go. Znów metodą prób i błędów (szkoda że tylu błędów) zdobyłam nową wiedzę na temat postępowania z moim dzieckiem (...w pewnym zkresie).

Kim jestem: Rodzina
Miasto: Gdynia
Odp: Do rodzicow stosujacych metode ABA

Zanim dowiedziałam się o SI, stosowaliśmy inne metody.  Mały tylko kilka razy poklepał się dłońmi po głowie, ale miał inne zachowania niepożądane, nad którymi zawsze pracowaliśmy w taki sam sposób (nie zawsze skuteczny). Zasada postępowania jest taka: nie stosujemy podpowiedzi werbalnych typu:"nie bij się po głowie", "nie uderzaj rękami", ale mówimy np."spokojne ręce", albo delikatnie opuszczamy ręce dziecka , zachowując absolutny spokój i mówiąc o czymś niezwiązanym z sytuacją, np. "pójdziemy na spacer", "albo zrobię Ci herbatę", pozornie bagatelizujemy niepożądane zachowanie dziecka, nie zauważmy go, zachowujemy się tak, jaky nie obchodziło nas co robi, staramy się odwrócić w jakiś sposób jego uwagę, nie mówiąc o nurtującym nas problemie. Nigdy nie negujemy i nie karcimy zachowania dziecka, zawsze chwalimy (i nagradzamy), jeśli zachowuje się tak, jak tego oczekujemy (behawioralna), np. "Jakie masz piękne spokojne ręce", "Jak ślicznie patrzysz" itp. - tak wzmacniamy zachowania właściwe. W taki sposób udało nam się przepracować kręcenie przedmiotami i dotykanie stopami kątów (to było koszmarne!!). Weszło jednak uderzanie paluszkami jednej ręki o drugą - mam nadzieję, że tu pomogą ćwiczenia SI.

Pozdrawiam Wink

Miasto: Paryz
Odp: Do rodzicow stosujacych metode ABA

Dorobella masz racje z tym uspolecznianiem.Ja tez tak mysle.W chorym spoleczenstwie nie mozna przeciez sie uspolecznic.Teraz jest tylko przemoc i bezwzglednosc.Nie ma szacunku ani zrozumienia.

Jezeli chodzi o ta "nauczycielke" bo to z cala pewnoscia nie pedagog to bym jej nie przepuscila tego.Wiem,ze Twoj syn byl pozno zdiagnozowany,ale nawet gdyby byl zdrowy to takie podejscie do dziecka i innych dzieci nie jest zgodne z etyka pedagoga.Chodzilas przeciez do szkoly prawda wiec wiesz jak w niej jest.Ja chodzilam tez i dokladnie pewne rzeczy pamietam.Takie rzeczy powinny byc karane.

Szkola to miejsce aby nabawic sie depresji.Dla zdrowych dzieci jest ciezka ze wzgledu na wlasnie te relacje z rowiesnikami a co dopiero dla dziecka autystycznego.

Zastanawiam sie juz od kilku miesiecy nad nauczaniem indywidualnym i nawet juz radzilam sie psycholog z zrzeszenia dla rodzicow dzieci autystycznych,ktora mi odpowiedziala,ze szkoda syna trzymac w domu.Ja jednak widze tego dobra strone ,ktora ty wlasnie opisalas.

Miasto: Paryz
Odp: Do rodzicow stosujacych metode ABA

Ulenka dzieki wielkie za odpowiedz na moje pytania.Opisujesz wszystko bardzo fajnie.Przypomnialo mi sie szkolenie z tej metody behavioralnej,ktore odbylam w zeszlym roku."Spokojne rece" "spokojna buzia"itd bardzo mi sie to spodobalo i staram sie to stosowac w zyciu codziennym.Sprobuje zastosowac to podejscie - nic nie mowie niby ignoruje zachowanie i tylko jak zaczyna sie bic po glowie opuszczam mu rece na dol zagadujac i przyciagajac jego uwage na zupelnie cos innego.Ja do tej pory po prostu mowilam nie! nie bij sie i lapalam jego reke aby ja oposcic w dol,ale maly stawia opor.

Ulenka a co do metody Johansena to czy Twoja Psycholog nie odradzila Ci tej metody tlumaczac,ze problem synka wynika raczej z powodu nie przyswajania danej sytuacji czy tez nie akceptowania danej sytuacji.Moja Psy moze nie odradzila,ale wspomniala,ze jej zdaniem trzeba dziecko powoli nauczyc bycia w grupie.Na razie zrezygnowalam z tej terapii.Pozdrawiam

Miasto: Śląsk
Odp: Do rodzicow stosujacych metode ABA

Też stosowałam opuszczanie rąk jak np. "migał" palcami przed oczami, walił się po głowie.

Panie w przedszkolu straszyły go piwnicą,moczył się w przedszkolu,w domu nocą. Mamy różnych nauczycieli i pedagogów. Psycholog powiedziała mi, że jego stan to moja wina, gdybym była słabsza psychicznie- załamałabym się. A pani sobie zarządza ośrodkiem dla dzieci niepełnosprawnych. Nie dość, że niedouczona, to jeszcze totalny brak profesjonalizmu i znajomości zasad.

 

Moje dziecko przeszło dwa lata horroru w szkole, to było niepotrzebne. Miał się uspołeczniać...... uczył się w realu na czym polega teoria kozła ofiarnego.

Miasto: Paryz
Odp: Do rodzicow stosujacych metode ABA

Dorobella to straszne co opisujesz.Ja rowniez mialam koszmarne przejscia w szkole z moim starszym synem.Myslalam,ze wyjde z siebie i stane obok.Maly mial 4 latka i nie bardzo rozumial co sie dzieje w okol niego.Nagle znalazl sie w klasie liczacej 26 dzieci.Wczesniej byl w domu z mamusia i nie musial znosic chaosu.W tejze klasie ,no wlasnie szum,tlok no i jakies wymagania stawiane przez Pania nauczycielke.Syn zaczal rzucac przedmiotami i gonic po klasie.Mial tzw AVS czyli jak to u Was asystenta tyle tylko,ze ta osoba byla bez przygotowania i zupelnie nie znajaca autyzmu.Zdarzylo mi sie raz widziec jak asystent i jeszcze inna osoba pelniaca jakas tam funkcje w tej klasie ciagnely mego syna do dyrektorki straszac po drodze,ze dopiero teraz zobaczy itd..Moj syn patrzyl po niebie wogole nie zdajac sobie sprawy co sie dzieje a te go targaly za rozpieta kurtke /byla to zima/ zle i rozjuszone.Ja akurat nadeszlam i jak to zobaczylam to myslalam,ze mnie rozerwie.Nakrzyczalam ,ze postradaly zmysly!!!!!zabralam syna i poszlam do tej dyrektorki zapytac co to ma znaczyc.Nastepnego dnia zlozylam wizyte nauczycielce probujac wytlumaczyc dlaczego syn tak sie zachowuje.TO  STRASZNE!!!

Teraz moj mlodszy idzie do szkoly a raczej przedszkola mieszczacego sie w szkole i juz cala drze.

psycholog podalabym do SADU za to,ze nie ma odpowiedniej wiedzy i PRZYGOTOWANIA aby prowadzic rozmowy z rodzicami dzieci niepelnosprawnych.Jesli byla to mloda osoba to moze jest szansa,ze urodzi dziecko autystyczne i powie pozniej ,ze to jej i tylko jej WINA!!!!! Ona to psychoanalityk zajmujaca sie teoria,ze to matka jest zimna i przez to dziecko ma zaburzenia rozwojowe.Tu mamy to na codzien i staramy tepic.

Kim jestem: Rodzina
Miasto: Gdynia
Odp: Do rodzicow stosujacych metode ABA

Doremi napisał/a:

Ulenka a co do metody Johansena to czy Twoja Psycholog nie odradzila Ci tej metody tlumaczac,ze problem synka wynika raczej z powodu nie przyswajania danej sytuacji czy tez nie akceptowania danej sytuacji.Moja Psy moze nie odradzila,ale wspomniala,ze jej zdaniem trzeba dziecko powoli nauczyc bycia w grupie.Na razie zrezygnowalam z tej terapii.Pozdrawiam

hej,

ok. Czy psycholog powiedziała też, w jaki sposób trzeba uczyć przebywania dziecka w grupie? To by była cenna wskazówka. Jeśli uczenie dziecka przebywania z innymi dziećmi polega na wrzuceniu go do grupy rówieśniczej w nadziei, że z czasem się przystosuje, to miałabym mnóstwo (same? ) wątpliwości. Jeśli natomiast jest inna metoda, to czy w nszych szkołach, czy przedszkolach jest jakakolwiek szansa, aby ją stosowano?

Wiem, że są metody oswajania dziecka autystycznego do przebywania w grupie. Słyszałam, że zaczyna się od stworzenia dziecku możliwości obserwowania, np. dwójki bawiących się dzieci, z oddali (np. przez lustro weneckie), bez "narażania się" na kontakt z nimi. Po pewnym czasie można zaaranżować spotkanie z jednym z dzieci, po jakimś czasie z dwójką itd., oczywiście pod okiem dobrego pedagoga, czy psychologa, czuwającego nad dobrym samopoczuciem małego ucznia. Nie słyszałam jednak o żadnej placówce, jak dotąd, która podjęłaby taki wysiłek.

Moim zdaniem, w przypadku mojego synka, terapia SI oraz terapia uwagi słuchowej, stanowią podstawę do późniejszego wprowadzania dziecka do grupy ludzi. Jeżeli synek reaguje zakrywaniem uszu na płacz, czy krzyk dziecka, wiadomo, że dzieci będzie unikać. Praca nad wrażliwością/niedowrażliwości słuchu, czy innych zmysłów, powinna zaowocować zniwelowaniem niechęci do innych ludzi, do kontaktu z nimi. Jeśli dziecko odczuwa lęk przed hałasem, czy dotykiem, trzeba pomóc mu nad tym lękiem zapanować. Wtedy ma sens wprowadzanie dziecka do grupy. Tak rozumiem zasadność stosowania terapii Johansena i SI. Oczywiście każde dziecko ma inne potrzeby w zakresie działań terapeutycznych, i zapewne nie wszystkie dzieci wymagają tego typu terapii. To tylko moje wnioski wyciągnięte na podstwie obserwacji mojego własnego dziecka. Mój synek ma też dość sporo stymulacji, zachowań niepożądanych, które nie tylko utrudniają mu nawiązanie kontaktu, ale także dyskryminują w oczach rówieśników, narażając go na śmiech, drwiny i krytykę. Terapia SI, mam nadzieję, ograniczy, zmniejszy ilość oraz intensywność stymulacji, więc w moim odczuciu jest potrzebna.

Jeśli chodzi o parcę nad trudnymi zachowaniami, można też stosować (z behawioralnej) serię krótkich poleceń. Np. jeśli dziecko uderza się w głowę, oderwać go prosząc o wykonanie prostych dla niego czynności: "klaśnij", "tupnij", "podskocz", "obróć się" itd. Jeżeli dziecko nie reaguje, należy udzielać (dynamicznie) podpowiedzi manualnych. Jeśli dziecko zacznie współpracować, po dwóch, trzech wykonanych samodzielnie poleceniach, można je pochwalić/nagrodzić. Można też popróbować nakazywanie dziecku wykonywanie czynności, której nie lubi. My np., kiedy mały zaczynał kręcić przedmiotami, wysypywaliśmy mu pudełko klocków na podłogę. Zbierał do czasu uspokojenia się. Jeżeli w trakcie zbierania zaczynał kręcić klockiem, wysypywaliśmy znów. Mały zbierał klocki wielokrotnie w ciągu dnia. Nie mówię, że to super metoda. Trzeba popróbować. Na jedno dziecko podziała, na inne pewnie nie. Powodzenia.

Pozdrawiam Wink.

Miasto: Śląsk
Odp: Do rodzicow stosujacych metode ABA

Psycholog nie była młoda, w teorii powinna mieć doświadczenie, w praktyce go nie miała. Musi mieć niezłe plecy, że z takim brakiem wiedzy objęła stanowisko dyrektora ośrodka dla dzieci niepełnosprawnych, którym jest zresztą nadal.

Kolejną dyrektor, którą musiałabym podać do sądu jest dyrektorka PPP, a potem dyrektorka podstawówki. Za brak inteligencji,wiedzy,odpowiedniego przygotowania itd.

Wygrana precedens może spowodowałaby, że inni dyrektorzy,specjaliści przed wydaniem opinii 500 razy pomyśleliby zanim palneliby głupotę.

 

Nie ma dwóch takich samych autystycznych dzieci. Na każdego terapia może oddziaływać inaczej. Liczą się efekty. Mój syn ma kolegów internetowych,jak się wkurzy zawsze może się rozłączyć. Ja uważam,że dobre chociaż to.

Kim jestem: Rodzina
Miasto: Gdynia
Odp: Do rodzicow stosujacych metode ABA

Pewnie, że dobre Wink. Nawiązywanie kontaktu choćby przez internet to ogromny krok naprzód i Twój sukces.

Tylko mam wrażenie, że Ty jesteś ogromnie przygnębiona i rozżalona, a może poprostu strasznie zmęczona...

Miasto: Śląsk
Odp: Do rodzicow stosujacych metode ABA

Ja miałam farta, ze się nie poddałam, ze nie słuchałam pseudospecjalistów pracujących w poradniach, przychodniach i innych miejscach. Pracowałam z synem nieprzerwanie, gdybyś minęła go na ulicy nie zauważyłabyś autyzmu, na pierwszy rzut oka, chociaż wprawniejsze oko dostrzegłoby to i owo.

Żal mi tych dzieci, które za późno zostały zdiagnozowane, gdzie terapia często nie jest prowadzona w odpowiedni sposób, a rodzice mają schody. Im wcześniej postawiona diagnoza -odpowiednia oczywiście, tym większe szanse mają dzieci.

 

Uleńko bardziej zmęczona byłabym przy dwójce takich gagatków.

 

Męczące są urzędy, walka o nie bylejakość. Jak komisja ds orzekania o stopniu i dwa stanowiska - praca lekka i pytanie pań dlaczego nie jeździ do ośrodka. Pomysły na terapię i dalsze funkcjonowanie, żeby kiedyś nie zdechł z głodu za 500 zł, więc lepiej, żeby potrafił się samodzielnie utrzymać. A właściwie musi się kiedyś utrzymać.

 

Na razie terapia idzie nam nieźle. Mamy efekty. Naukę realizuje normalną podstawą programową. Myślę,że kiedyś zda maturę i będzie kontynuował naukę na studiach.

Miasto: Paryz
Odp: Do rodzicow stosujacych metode ABA

Dorobella tzn ,ze Twoj syn funkcjonuje bardzo dobrze.Jak u Niego z samodzielnoscia poniewaz to bardzo wazne.Czy poradziby sobie sam np.isc kupic chleb itd.W domu przygotowuje sobie posilek? pisalas wyzej ,ze jesli nie zmienisz mu odziezy to on sam tego nie potrafi zrobic.Te niby zwykle rzeczy nie sa osiagalne przez nasze dzieciaki to po prostu niesamowite.Moj syn ma 11 lat.Ucze go dbac o siebie,ale to na razie syzyfowa praca.Ja mam takie wrazenie.Jedno co robi spontanicznie to po wejsciu do domu idzie sobie umyc rece.Dzwoni do babci i rozmawia prawidlowo,ale robi przy tym duzo stereotypii.Nad reszta pracuje.Ah jeszcze jak mu podpowiem to sobie zrobi sniadanko takie bardzo proste/platki sniadaniowe + mleko/

No tak dwoje dzieci autystycznych to nie lada wyzwanie.Nie bede moze opisywala co czuje i jak sie czuje.Jedno jest pewne trzeba miec sile i mocna psyche.

Miasto: Śląsk
Odp: Do rodzicow stosujacych metode ABA

Płatki sobie zrobi, kanapkę prostą też. Uczy się robić różne dania, posiłki. Natomiast nie ma u niego schematu śniadanie,obiad, kolacja. Zdarzyło mu się parę razy zostawić patelnię na gazie, bo np. chciał już, żeby mu usmażyć kotlet- tylko zapomniał mi powiedzieć, że włączył patelnię i stanęła w płomieniach (tak było kilka razy, pilnuję, ale...różnie bywa).

Higiena to porażka, chodzę za nim i mówię zęby, pachy, szyja, uszy itp. Uczę go doboru ubrań. Teraz wie, że np. brudna koszulka do prania, ale nie ma naszykowanej nowej i jest problem.

Często nie chce wychodzić z domu, w tłumie zaczyna się niepokój, stereotypie. Zależy jak długo  - potem odreagowuje, standardowo na mnie.

Kiedyś jak jeździłam do specjalistów musiał siedzieć przy oknie na podwójnym siedzeniu, a ja obok. Zdarzało się, że musiałam wysiadać z autobusu, bo nie mogłam tłumaczyć ludziom, że ma schizy.

 

Proponowano plan, ale odpadł, bo u niego każda zmiana to było tornado. Do dzisiaj niezaplanowane rzeczy to koszmar.

 

Jeżeli chodzi o naukę, niestety 4 godziny pod rząd to już za dużo dla niego, na szczęście nauczyciele wiedzą i widać po nim. Ma tylko 12 godzin tygodniowo. Oczywiście, że orzeczenie o kształceniu specjalnym ma, a także dostosowanie programu do możliwości. Godzin nie jest dużo, ale przy 30 pogubiłby się zupełnie. Praca w systemie kilku godzin odpada. Jedyna opcja to nienormowany czas pracy.

Szkoła średnia tylko w opcji indywidualnego, może pozwoli mu zdobyć zawód.

 

Na chwilę obecną nie wiem czy dojdziemy do etapu, że będzie potrafił funkcjonować sam bez pomocy. Męcząca jest ciągła kontrola kogoś.

Na razie przed nami ostatnia klasa gimnazjum. Potem kolejne zmiany. Ważne wybory. Młody jest w okresie dojrzewania i różnie bywa.

 

Musi się nauczyć funkcjonować i polegać sam na sobie. Tego staram się go nauczyć, bo niezależność jest bardzo ważna. Musi też umieć panować nad sobą.