Metoda HANDLE- co sądza o niej specjaliści
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
Witam,
Chciałabym sie dowiedzieć co sądzicie na temat metody HANDlE?
Pozdrawiam
Moja koleżanka była na szkoleniu I stopnia z metody Handle i wyniosła jak najgorsze wrażenia... nie wiem, czy już o tym, gdzieś na forum nie pisałam lub ktoś pisał
. W każdym razie panie prowadzące były kompletnie nieprzygotowane do prowadzenia szkolenia, nie potrafiły odpowiedzieć na rzeczowe pytania terapeutów z sali, tylko się na nich denerwowały, że w ogóle się odzywają
. A sama metoda to nihil novi, tylko opatrzone znaczkiem copy right, czyli kolejna cud-metoda do robienia pieniędzy.
no to mi kamień spadł z serca, bo nawet chciałam iść zobaczyć co to za cudo, ale kasy zabrakło 
Witajcie, jestem z Fundacji Rozwiązać Autyzm, która organizuje m. in. szkolenia HANDLE w Polsce.
Tak, pierwsze szkolenie HANDLE nie było najszczęśliwsze. Kolejne wyszły znacznie lepiej, prowadzone przez innych ludzi, i nikt z uczestników nie narzeka. Żadna tajemnica - metoda polega na ćwiczeniach wzmacniających układ nerwowy, obejmująca również żywienie i inne aspekty funkcjonowania i wrażliwości osób z autyzmem, stąd "holistyczna" w nazwie.
Żadna maszynka do robienia pieniędzy to też nie jest. Metoda nie wymaga żadnego wyrafinowanego sprzętu, więc nie trzeba wydawać na sprzęt pieniędzy, prowadzi się ją w domu i konsultuje z pratykiem, który układa program działania. Ważne, że cały proces przebiega w domu i prowadzony jest przez rodziców. Szkolą się już pierwsi polscy tzw. skrinerzy HANDLE (tacy konsultanci, ale szczebelek niżej niż tzw. Praktycy HANDLE, którzy maja już pełną możliwość prowadzenia terapii i pełną gamę narzędzi i ćwiczeń) . Jak ktoś nie chce ryzykować pieniędzy na szkolenie to można przeczytać "Materię Autyzmu" i poznać bliżej założenia metody, w książce jest też kilka podstawowych ćwiczeń.Więcej o metodzie i szkoleniach na naszych stronach. Tyle ode mnie.
Pozdrawiam!
Zawsze zastanawia mnie na ile dana metoda jest nowatorska, a na ile to tylko kompilacja dostępnych już sposobów postępowania. Nie wiem, może kompilacja też jest formą nowatorstwa? a może to tylko dorabianie filozofi do czegoś już ogólnie odstępnego, by osiągnąć ... no nie wiem, coś?
W zasadzie uważam, że twórcze rozwijanie "starego" jest jak najbardziej ok, tylko drażni mnie gdy wciska mi się, że to nie, tak naprawdę kontynuacja, ale super novum.
Zaznaczę, że Handle znam tylko z internetu, więc moje rozważania dotyczą raczej ogólnej sytuacji, niż tej konkretnej metody.
Witam,
specjalistą nie jestem i nie wiem czy moja opinia sie przyda...
Jestem w trakcie lektury "Materii autyzmu" (bliżej końca), o której wspomniał przedmówca Michał.
Metoda Handle, jak dla mnie, jest z kręgu metod SI - tak mi się kojarzy (proszę o sprostowanie, jeśli jestem w błędzie). Autorka jest autystką. Dobrze rozumie problematykę autyzmu i pewne (choć nieliczne) elementy "układanki autyzm" poukładały mi się (tak jest zawsze, kiedy czytam kolejną pozycję dot. jw.). Autorka jednak dość ogólnikowo opisuje swoich pacjentów, a właściewie klientów, jak ich nazywa. Tu kżdy przypadek wydaje się być tylko pozornie skomplikowany. Pani J.B. - autorka, znajduje klucz i ustępują wszelkie problemy. Był autyzm - nie ma autyzmu, np. pewien człowiek (już dorosły) miał problemy z wypowiadaniem się, mówił tak chaotycznie, że nikt (poza autorką) nie był w stanie wyłonić sensu z jego wypowiedzi. Przyszedł po radę. Oparł się o drewniany stół (naturalny materiał) i jego problem zniknął - mówił płynnie i zrozumiale. Otrzymał zalecenie, aby nosić obuwie i odzież z materiałów naturalnych.
Kolejny przypadek - trzyletni chłopiec, któremu "streczały włosy"-elektryzowały się. Nie chciał przytulać się do członków rodziny, nie mówiący. Nie chciał nosić ubrań. Zalecenia: ubrania dla niego i członków rodziny powinny być wykonane z materiałów naturalnych, zabawki oraz urządzenia domowe, wystrój (np. dywany, zasłony) powinny być wykonane z mat. naturalnych. Problemy ustąpiły. Chłopiec zaczał mówić, układać układanki, przytulać się do mamy.
Dla mnie to wsztystko zbyt piękne.... Może te przypadki opisane w książce są jakieś zupełnie wyjątkowe, a może autorka zbyt powierzchownie opisała swoich podopiecznych. Bywa ta, że ktoś ma jakąś bardzo szczególną cechę (mówię o autystach), jednak wydaje mi się to wielkim uproszczeniem. Gdyby mój syn zaczął raptem płynnie mówić, czy rozwiązałyby się rówież inne problemy rozwojowe, jak ręką odjął? Jaoś trudno mi w to uwierzyć...
Nie mniej sądzę, że jeśli ktoś dobrze rozumie autystów, mam tu na myśli autorkę książki, może bardzo dużo pomóc. Terapeuci Handle (jak z resztą wszyscy inni) powinni być zatem bardzo dobrze przygotowani, aby podjąć nastawioną na sukces pracę z autystą.
Dzięki za informację, też jestem przekonana, że nadrobienie jednego deficytu np. mowy nie rozwiąże wszystkich problemów jakie ma osoba z autyzmem. Trzeba atakować na wszystkich frontach. Cieszę się, że chociaż trochę streściłaś mi książkę, chociaż i tak będe mocno się zastanawiała czy dla "spokojności sumienia" jej nie kupić i nie przeczytać.
Zawsze zastanawia mnie na ile dana metoda jest nowatorska, a na ile to tylko kompilacja dostępnych już sposobów postępowania. Nie wiem, może kompilacja też jest formą nowatorstwa? a może to tylko dorabianie filozofi do czegoś już ogólnie odstępnego, by osiągnąć ... no nie wiem, coś?
Prawdopodobnie tak jest - i trochę z Domana, i troche z SI, i trochę z odruchów, i innych metod neurorozwojowych, tylko "target" i opakowanie inne.
Zreszta początki wprowadzania Handle do Polski opierały sie na przeciwstawieniu tej metody znanej juz integracji sensorycznej (ze Handle lepsza, tańsza, bo rodzic jest terapeutą, bo dostaje do ręki narzędzie itp) - co mnie osobiście mocno dziwiło, bo nie ma co przeciwstawiać, każdy wybierze to, co mu bardziej pasuje.
do annny
jednak zachęcam do przeczytania, Twoje wnioski mogą być zupełnie inne od moich. Najlepiej samemu ocenić.
Z literatury polecam także pozycję Petera Szatmari, Uwięziony umysł. Opowieści o ludziach z autyzmem. Każdy rozdział poświęcony jest jednej osobie z autyzmem. Autor opisuje bardzo dokładnie zachowania swoich pacjentów, pisze o ich nawykach, przyzwyczajeniach, obawach, sukcesach. Przez to wszystkie te opowieści są takie prawdziwe, bardzo wiarygodne. Autor opisuje także zachowania/stany emocjonalne rodziców (choć to bardziej na marginesie). Książkę dobrze się czyta. Naprawdę polecam.
Ostatnio zamówiłam też przez internet ksiżkę traktującą o ćwiczeniach met. W. Sherborne. Fajna rzecz, niestety nie pamiętam tytułu, a nawet autora. Gdybyś była zainteresowana, to oczywiście sprawdzę w domku i napiszę. Ćwiczenia opisane są w niej w bardzo przystępny sposób, dodatkowo każde z nich przedstawione jest za pomocą schematycznego rysunku. Na wstępie oczywiście omówiono, od jakich ćwiczeń należy zacząć. Jest taka zasada, aby najpierw dziecko ćwiczyło z kimś kogo b. dobrze zna (najlepiej z rodzicem), potem z terapeutą=jedną osobą "obcą", dopiero w trzecim etapie ćwiczenia te mogą być wykonywane w większej grupie.
Próbowaliśmy trochę (ja i mąż) ćwiczyć z synkiem w domu - fajna zabawa dla wszystkich
.
Pozdrawiam
.
Kolejny przypadek - trzyletni chłopiec, któremu "streczały włosy"-elektryzowały się. Nie chciał przytulać się do członków rodziny, nie mówiący. Nie chciał nosić ubrań. Zalecenia: ubrania dla niego i członków rodziny powinny być wykonane z materiałów naturalnych, zabawki oraz urządzenia domowe, wystrój (np. dywany, zasłony) powinny być wykonane z mat. naturalnych. Problemy ustąpiły. Chłopiec zaczał mówić, układać układanki, przytulać się do mamy.
Dla mnie to wsztystko zbyt piękne.... Może te przypadki opisane w książce są jakieś zupełnie wyjątkowe, a może autorka zbyt powierzchownie opisała swoich podopiecznych. Bywa ta, że ktoś ma jakąś bardzo szczególną cechę (mówię o autystach), jednak wydaje mi się to wielkim uproszczeniem. Gdyby mój syn zaczął raptem płynnie mówić, czy rozwiązałyby się rówież inne problemy rozwojowe, jak ręką odjął? Jaoś trudno mi w to uwierzyć...
Nie mniej sądzę, że jeśli ktoś dobrze rozumie autystów, mam tu na myśli autorkę książki, może bardzo dużo pomóc. Terapeuci Handle (jak z resztą wszyscy inni) powinni być zatem bardzo dobrze przygotowani, aby podjąć nastawioną na sukces pracę z autystą.
Tak, autorka książki "Materia Autyzmu", Judith Bluestone (która już nie żyja od około trzech lat) podaje mnóstwo przykładów i przyczyn problemów. Ale trzeba wziąć pod uwagę kontekst i miejsce w jakim powstała. Książka została napisana w USA, typowym tam językiem i z typowym amerykańskiem entuzjazmem. Maria, która tłumaczyła książkę miałą szansę poznać osobiście Judith, która była niezwykle charyzmatyczną osobą, z fantastyczną intuicją do dzieciaków i osób z autyzmem.
Kluczem do książki jest podejście, jakie Judith zastosowała oraz "Łagodne wzmocnienie", które jest unikatowe dla HANDLE.
Podkreślę tylko - HANDLE nie ma nic przeciwko jakimkolwiek innym metodom. Metoda bazuje na neurologii (i stąd na szkoleniach jej tak dużo), ale nie tylko. Przykłady, które są omawiane na szkoleniach są czasem bardziej, czasem mniej spektakularne. Czasami jedna rzecz na kogoś działa bardziej na kogoś innego już mniej.
Pozdrawiam!
Witam, czekałam na Twoją wypowiedź
. Nie krytykuję metody, ponieważ nie znam jej, a jedynie mam ogólne pojęcie i wnioski, które nasunęły mi się po lekturze "Materii autyzmu". To, że p. J.B. bardzo dobrze czuła temet autyzmu, dla mnie widoczne jest nawet z samej treści książki i sposobu, jakim pisała o swoich klientach/przypadkach. Jeżeli metodę poznaje się na podstwie książki, a autor pragnie przekonać czytelnika o efektach jej stosowania (chyba po to ją pisze), to ja wolałabym np. opis/charakterystykę mniejszej liczby osób, ale za to bardzo dokładnie, z uwzględnieniem cech, zachowań osoby z autyzmeme na początku drogi, tzn. w czasie, kiedy postawiono diagnozę, następnie zachowania stereotypowe, trudności wychowawcze w domu i szkole, działania jakie podejmowano, aby poprwić funkcjonowanie dziecka (nie od razu każdy trafia na HANDLE, a już na pewno nie w Polsce), następnie opis metody Handle, jakie ćwiczenia/działania były wykonywane, przez jaki okres czasu, jakie - stosowanie tych działań - przyniosło efekty, które problemy pozostały? Jeżeli wybierzemy sobie jeden problem, na nim się skupimy, rozwiążemy go, nie spowoduje to prwdopodobnie poprawy funkcjonowania autysty "w całości", do tego zmierzam. Jeśli chcę nauczyć jeść syna jajko gotowane, to pracuję nad tym systematycznie, nagradzając go, aż osiągnę sukces Czy to upoważnia do stwierdzenia, że terapia behawioralna jest skuteczna? No nie, to tylko (albo aż ) jeden element układanki. Myślę, że wszystkie znane metody mają coś, z czego warto skorzystać. Fajnie by było, aby specjaliści znali wszystkie metody i potrafili odpowiednio dobrać ich elementy do potrzeb dziecka. To byłoby super. Nie wydaje mi się, aby jedna konkretna metoda mogła przynieść efekty na wszystkich płaszczyznach rozowju, co nie znaczy, że pewne jej elementy nie mogą być bardzo przydatne, wręcz przeciwnie. Najczęściej jednak każdy specjalista jest orędownikiem jednej metody i rodzic sam musi rozpoznawać, które sposoby pracy/z jakiej metody wykorzystać w terapii własnego dziecka..... To bardzo trudne, zwłaszcza jeśli nie ma się wykształcenia psychologicznego, medycznego i pokrewnych..... Pozdrawiam
.
Najczęściej jednak każdy specjalista jest orędownikiem jednej metody i rodzic sam musi rozpoznawać, które sposoby pracy/z jakiej metody wykorzystać w terapii własnego dziecka..... To bardzo trudne, zwłaszcza jeśli nie ma się wykształcenia psychologicznego, medycznego i pokrewnych..... Pozdrawiam
.
Zgadzam się - często można spotkać terapeutę/terapeutkę tej-jednej-metody. Znam natomiast osoby, które pracowały wieloma i w końcu zdecydowały sie na jedną lub dwie, które się usupełniają i pozwalają prowadzić dziecko w usystematyzowany sposób. Fundacja Rozwiązać Autyzm powstała po to, żeby poszerzyć ofertę w Polsce, dać alternatywę. I nie chodzi o to, że chcemy promować jedną metodę - nic bardziej błędnego! CHcemy szerzyć wiedzę i o HANDLE i o RDI i o innych metodach, które są u nas nieznane.
Te jednostkowe przykłady z "Materii..." zawsze dotyczą konkretnego rozdziału na dany temat. W zależności od tego czy to jest węch, czy słuch, czy energia czy odżywianie to odpowiednie przykłady Judith przedstawia. Warto o tym pamiętać, bo przykładów jest mnóstwo. oza tym "Materia..." nie ma na celu nauczenie kogoś metody HANDLE, myślę, że jej przesłanie jest zupełnie inne: szacunek, zrozumienie przyczyn zachowań i reakcji, spojrzenie "od środka", jak to napisała Maria Jędral w recenzji. Przy okazji Judith przemyca nieco neurologii i pokazuje konkretne ćwiczenia i wyjaśnia na co działają. Z kolei mamy doświadczenia osób, które czytały książkę, a później poszły na szkolenie - na miejscu okazuje się, że często zrozumienie jak wykonywać ćwiczenie (tylko z pozoru proste!) jest zupełnie różne u różnych osób - czasami bardziej lub mniej prawidłowe jest wykonanie. Dlatego sądzę, że książka nie zastąpi szkolenia ani tym bardziej pracy z praktykiem czy skrinerem HANDLE.
Co do uwagi kogoś wyżej o pacjentach i klientach: nomenklatura w Polsce jest jasna w tym wypadku - pacjen jest u lekarza (internisty, psychiatry, stomatologa...), a klienci są u psychologów, terapeutów itd.
Uff... przepraszam za przydługi wywód.
Pozdrawiam!
Co do uwagi kogoś wyżej o pacjentach i klientach: nomenklatura w Polsce jest jasna w tym wypadku - pacjen jest u lekarza (internisty, psychiatry, stomatologa...), a klienci są u psychologów, terapeutów itd.
Klienci sa u psychoterapeutow, coacherów itp. - używa sie tego okreslenia od niedawna i to na podkreślenie zalezności: płatnik - uslugodawca.
Pacjent z kolei (z łaciny patiens-cierpiący) to osoba szukająca pomocy medycznej i psychologicznej, więc nie stosujmy sztucznego rozgraniczenia.
Rozgraniczenie to pojawiło sie wraz z modą na psychoterapie i na znak odcięcia terapeutów od świata medycyny (czesto ze szkodą dla ich klientów-pacjenów).

Kiedy wpiszesz w google o Handle wyskakuje bardzo dużo i prawie nic czyli oględnie co to jest i brak szczegółowych opisów. Myślę, że Ci co stosuja i są za powiedzą,że jest ok, ktoś kto nie zna tak jak Ja może ocenić czytając cokowliek co znalazł. A jesli trafi się osoba mogąca ocenić słuszność metody i jak jest określone w poniższym linku" holistycznego podejścia" wtedy jakąś rzetelną ocenę być może otrzymamy. To holistyczne w nazwie mi przypomina o wielu holistycznych działaniach w wielu dziedzinach i jednym krtkim wniosku: może trwa to dłużej ale często sami jako rodzice dochodzimy do wniosków dzięki którym łączymy różne dzialania z wielu dziedzin w jedną "naszą" całość. A czy etyczne jest mwić będąc specjalistą innym rodzicom, że to akurat ta jedna holistyczna metoda jest słuszna? To chyba każdy z nas odpowiada sobie. Gorzej cyba jest milczeć i nie ujawniać swojego zdania czy wątpliwości.
Jak wpiszesz w google:metoda Hanlde to wyskakuje wiele linków, a 1 stronie google jest taki link, poniżej
wystarczy pobrać plik do otwarcia i wyskoczy krótki tekst, który praktycznie nic nie ujawnia o metodzie.
Co to jest HANDLE - Specjalny Ośrodek Szkolno - Wychowawczy w Krośnie
Format pliku: Microsoft Word - Szybki podgląd
Handle® to skuteczna, nieinwazyjna metoda zarówno diagnozowania jak i terapii większości zaburzeń neuro-rozwojowych występujących przez całe życie, ...
www.sosw_krosno.republika.pl/handle.doc
Być może moja powyższa opinia będzie bardzo uznana za skrajną ale uważam,ze mam doświadczenie choćby poprzez zmianę swoich poglądów na temat diet przez 5 lat. Był taki moment, że każdemu bym powiedziala,że tylko jedno postepowanie jest właściwe. Ale od tamtego czasu natknęłam się na wiele postępowań dietetycznych, dzieki którym ludzie zdrowieli i uwazam,że najwazniejsze jest wysłuchać człowieka i dopasowac sie do niego . Co jest trudne nawet dla mnie bo przecież nadal Ja stosuję swoja dietę i mam do niej przekonanie. Ale ilość wersji diety , na której ja jestem i możliwość zmian i upodobań ludzkich jakie odkrywam jest fascynująca i wiele mnie uczy. Podobnie jest z terapią autyzmu naszych dzieci. Każde jest inne,zyje w innej rodzinie, inaczej się traktujemy, inaczej myślimy.