czy dziecko z autyzmem moze zaczac mowic po 7 roku zycia ?
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
Mam prawie 7 letnia coreczke , ktora nigdy nie mowila, ani slowa. Diagnoze wydano gdy miala poltora roku i od tego czasu jest pod nadzorem specjalistow,w szkole specjalnej troski dla autystow. W odpowiedzi na pytanie czy corka kiedykolwiek bedzie mowic, otrzymalam niezbyt obiecujaca perspektywe - szanse maleja z uplywajacym czasem. Co robic ? Czas jest moim wrogiem, jak pomoc mojej coreczce ?
na czym polega Manualne Torowanie Glosek ? Czy to przypomina jezyk gluchoniemych ?
Nie, nic takiego. Porównałbym to do metody Vojty w terapii zaburzeń motoryki. To metoda autorska p. Wianeckiej, polegajaca na takim ułożeniu narządów artykulacyjnych dziecka, by mogło ono usłyszeć własne realizacje głosek, sylab, potem wyrazów.
Trudno zdobyć termin u p. Wianeckiej, jest tylko kilka zaaprobowanych przez nią terapeuek znających MTA
Jest mała broszurka na temat metody, w wydawnictwie Arson, ale to nie jest coś, czego można dokonać samemu.
B. mała grupa logopedów Sz.K. posiadła te sztukę.
Jeżeli rozważa Pani przyjazd do Krakowa, to prosze poprosić moderatora forum konferencji-logopedycznych, o telefon do niej i próbować uzyskać termin.
Mogę go podać i ja, ale nie na forum.
Jesli będzie Pani zainteresowana, proszę wysłać swój adres mailowy na janek1706@tlen.pl
pozdrawiam janek
Świetnie mówią dzieci po manualnym torowaniu... Jak zombi. 100% z tych, które poznałam po ćwiczeniach tą metodą kompletnie nie rozumie co mówi, nie potrafi się komunikować i wydaje z siebie po prostu dźwięki tudzież proste słowa na polecenie. Jeżeli to jest mowa, to ok.
Znam także dzieci, które po 7 roku życia zaczęły mówić (proste słowa i proste zdania, nie wiem, czy kiedykolwiek będą mówiły więcej) ale za to spontanicznie, w kontekście sytuacyjnym. Po terapii stymulacyjnej i wprowadzeniu wspomagającej komunikacji.
www.arson.pl/index.php?products=product&prod_id=50
A oto manualnie torowana głoska na okładce książki autorki metody.
Świetnie mówią dzieci po manualnym torowaniu... Jak zombi. 100% z tych, które poznałam po ćwiczeniach tą metodą kompletnie nie rozumie co mówi, nie potrafi się komunikować i wydaje z siebie po prostu dźwięki tudzież proste słowa na polecenie. Jeżeli to jest mowa, to ok.
Nie wiem jaki jest cel pani postu. Reklama ksiażki nie jest potrzebna, nie jest też celowa, bo Pani z Izraela i tak nie będzie mogła na jej podstawie rozpocząć terapii. Jest też niemile widziana na tym forum.
Jeżeli terapeuta porównuje artykulację dziecka wypowiadającego swe pierwsze słowa do zombi, to chyba powinien się
zastanowić, czy nie minął się z powołaniem.
Zapewniam Panią, że pierwsze wypowiedziane słowo przez 7 letnie dziecko, jest traktowane przez rodziców jak cud, bez wzgl. na artykulację i jest to dla wszystkich jasne, że to dopiero początek drogi. A dla dziecka jest to doświadczenie, dzięki któremu można układać kolejne cegiełki, tej skomplikowanej budowli, jaką jest język.
Pierwsze? Po kilku latach od wypowiedzenia autentycznie pierwszego "słowa" to są nadal pierwsze słowa?
Pomijając artykulację - ja mówię o funkcjonalności. A raczej jej braku. Dzieci skandujące te "słowa" na polecenie, w towarzystwie koszmarnych grymasów całej twarzy, na zasadzie "powiedz dom"... Ale nie potrafiące odpowiedzieć na pytanie "gdzie jedziesz?" "do domu", czy chociażby - "gdzie jedziesz?" "dom". Nie potrafiące spontanicznie powiedzieć nic, albo prawie nic.
Nie mówię, że u wszystkich dzieci są takie efekty. Z postów zadowolonych rodziców wynika, że są także dzieci mówiące spontanicznie, płynnie i efektywnie. Ja mówię o swoich doświadczeniach i obserwacjach. Dla mnie przerażających. Rozumienie tych "utorowanych słów" jako cudu w dużej mierze przypisuję wmawianiu rodzicom, że lepsze jakiekolwiek słowo niż jego brak. A tymczasem można nie mówić nic i sprawnie się komunikować, a można mówić i to całe zdania a nie komunikować kompletnie nic. Dla mnie to, jak mówią znane mi dzieci po latach manualnego torowania głosek to kwintesencja autyzmu. Wyuczone mechanicznie "mówienie" pojedynczych słów, bez zrozumienia, bez kontekstu, bez drugiego człowieka. I na dodatek zmarnowane lata tych dzieci. Lata, w których mogłyby nauczyć się skutecznie komunikować i nie dopuszczać do dalszego opóźniania rozwoju poznawczego.
Wielokrotnie pan podkreślał znaczenie rozwoju JĘZYKOWEGO dla rozwoju poznawczego dziecka. I ma Pan rację - tak jest, jeżeli dziecko nie rozwija struktur językowych, na ogół słabo rozwija się poznawczo. Ale tu muszę Pana rozczarować - język nie równa się mowa. A raczej jest dokładnie odwrotnie. Mowa jest "produktem końcowym" wczesnego rozwoju językowego, rozwoju motorycznego ale nade wszystko - rozwoju kompetencji komunikacyjnych. Jeżeli w sposób sztuczny wykształcamy mowę u dziecka ze słabą lub żadną gotowością komunikacyjną to wcale nie pomagamy mu nigdzie zafunkcjonować. Może początkowo jest to ogromna radość dla rodziców, którzy wierzą, że za tym pierwszym wymuszonym słowem zaczną spontanicznie pojawiać się kolejne. Gorzej, jeżeli zamiast tak się dziać dziecko żmudnie się wyucza kolejnych (często bardzo trudnych do zrozumienia) "słów" ale dalej z nich nie korzysta. Tylko powtarza na polecenie. Po kilku latach, rodzice wierzący w "cud" zaczynają być zrozpaczeni.
Pojawienie się mowy werbalnej u dziecka po 7 roku życia jest możliwe tylko w określonych warunkach:
- dziecko posiada sprawny aparat artykulacyjny (np. mimo braku mowy przez lata dbano o wykształcanie takich funkcji jak gryzienie, żucie, układanie ust - normalna terapia logopedyczna)
- dziecko posiada względnie sprawne zdolności do analizy bodźców dotykowych (szczególnie czucia głębokiego - na redukcji dysfunkcji w tym obszarze w dużej mierze opiera się "skuteczność" manualnego torowania głosek)
- NAJWAŻNIEJSZE: dziecko umie się komunikować - buduje wypowiedzi językowe w innym, niż werbalnym kanale.
Dla mnie bulwersujące jest stwierdzanie, że "tylko" MTG jest "szansą" dla niemówiącego dziecka z ASD po 7 roku życia. Bo pomija ten drobiazg - że może i wiele dzieci z autyzmem po 7 roku życia nauczy się tą metodą [b]artykułować[/b] część słów (pomijam straszny sposób - z tym sposobem "mówienia" spotkałam się TYLKO u dzieci po MTG) ale niekoniecznie nauczy się [b]mówić[/b] a tym bardziej [b]rozmawiać[/b]. Nawet na podstawowym poziomie. Panie Janku - wytresować można u dziecka prawie wszystko.
A okładka jest podana tylko po to, żeby zobaczyć jak MTG wygląda. Jak wygląda wzrok dziecka, jego twarz, jego zrozumienie dla sytuacji w której się znalazło. Poza tym, jeszcze nigdy się nie spotkałam na żadnym forum z sytuacją by podawanie jakiejkolwiek literatury było "niemile widziane". Jeżeli tak jest na tym forum - przepraszam. Wydaje mi się jednak, że znacznie bardziej niestosowne jest twierdzenie, że tylko jedna, jedyna forma oddziaływań jest panaceum na każdy problem dziecka ze spektrum autyzmu.
Czy MTG zostalo stosowane za granica ? jesli tak to prosze mi podac dokladne tlumaczenie na jezyk angielski chce poruszyc ten teman z wychowawcami mojej corki. dziekuje
Witam serdecznie, bo to mój pierwszy tutaj wpis:)
Mój syn ma diagnozę od ponad 4 lat i włąśnie zaczyna mówić. W lipcu kończył 8 lat. M problem z niektórymi głoskami i zamiast "T" mówi "K", ale mowa jego jest spontaniczna, bez zadawania pytań. Oglądamy rodzinny film, a on nagle: "ooo, bacia". Gdybym jakiś czas temu uwieżyła tym, którzy mówili mi, że tej mowy już nie będzie, to pewnie bym sobie odpuściła. A tak coś już ma i nawet, gdyby miało na tym stanąć, to i tak super.
Pozdrawiam
Beata
Czy MTG zostalo stosowane za granica ? jesli tak to prosze mi podac dokladne tlumaczenie na jezyk angielski chce poruszyc ten teman z wychowawcami mojej corki. dziekuje
Jest to metoda autorska p. Wianeckiej i nie słyszałem o odpowiednikach stosowanych w innych językach.
Jest stosowana za granicą, ale tylko wśród dzieci polskich emigrantów. Ostatnio widziałem film nagrany przez ojca dwóch chłopców autystycznych w wieku 4 lat (bliźnięta) mieszkajacych w GB. Lepszy z nich nie przysparzał specjalnych kłopotów i terapia daje dobre efekty. Na filmie był ten gorszy. Nie podjął, żadnych ćwiczeń, najprostrzych kategoryzacji, wciąż był tylko krzyk. Na kolejnych zajęciach, pani Wianecka wybrała zadanie w tej sytuacji zdajace się być nierealnym.Tzw. alfabet ruchomy, jest to pomoc - zestaw liter z których dzieci po wielu tygodniach terapii układają słowa. Malec od razu przestał protestować i wykonał polecenie układając wyraz "pani", a potem wszystkim oglądającym to zaparło dech, bo sam dopisał "or łoman" wahając sie długo pomiędzy polskim" ł" i angielskim "w".
Zadziwiające są potencjalne możliwości, niektórych dzieci, najczęściej niestety zaprzepaszczane przez niewłaściwą terapię.
chetnie bym ten film zobaczyla. Mozesz mi podac nazwe moze poszukam na internecie ?
Na kolejnych zajęciach, pani Wianecka wybrała zadanie w tej sytuacji zdajace się być nierealnym.Tzw. alfabet ruchomy, jest to pomoc - zestaw liter z których dzieci po wielu tygodniach terapii układają słowa. Malec od razu przestał protestować i wykonał polecenie układając wyraz "pani", a potem wszystkim oglądającym to zaparło dech, bo sam dopisał "or łoman" wahając sie długo pomiędzy polskim" ł" i angielskim "w".
Zadziwiające są potencjalne możliwości, niektórych dzieci, najczęściej niestety zaprzepaszczane przez niewłaściwą terapię.
I to ma dowodzić skuteczności MTG???!
To dowodzi, że warto wprowadzać dzieciom wspomaganą komunikację od jak najwcześniejszych lat życia. Ów alfabet ruchomy to nic innego jak alternatywna komunikacja. Takich dzieci, które funkcjonują "nisko", są niewerbalne a potem okazuje się, że potrafią posługiwać się pismem jest cały szereg. Ale nie poprzez MTG do tego się dochodzi, lecz przez wspomaganie komunikacji. Jakże sfrustrowane musiało być to dziecko, jeżeli przez ileś tam czasu próbowano wymusić na nim mowę werbalną a ono mogło posługiwać się językiem w innej formie.
Niestety - z drugiej strony - taka sytuacja, że dziecko przeprowadza syntezę i analizę głoskową niemówiąc to jednak nieczęsta sprawa. Tymczasem zdecydowana większość dzieci niemówiących może się skutecznie komunikować innymi kanałami - o ile ktoś zechce z nimi tego spróbować a nie twierdzi bezzasadnie, że tzreba próbować mowy, bo jak dziecko zacznie komunikować się na innym kanale, to nie będzie chciało mówić (większej piramialnej bzdury w świetle wiedzy o rozwoju człowieka nie ma).
Powtórzę Pana wypowiedź:
Zadziwiające są potencjalne możliwości, niektórych dzieci, najczęściej niestety zaprzepaszczane przez niewłaściwą terapię.
chetnie bym ten film zobaczyla. Mozesz mi podac nazwe moze poszukam na internecie ?
niewielu jest rodziców, kórzy zgodziliby się pokazywać w internecie swe zaburzone dzieci. Tego filmu tam Pani nie zobaczy.
Jeżeli jest Pani zainteresowana, mogę mailowo zapytać ojca bliżniąt, czy będzie skłonny nawiazać z Panią korespondencję. Jeżeli wyrazi zgodę, dam Pani znać na forum i przekażę mu, Pani adres mailowy. Proszę o
informację, czy mam to uczynić. Nota bene, rodzina ta podjęła decyzję powrotu po 10 latach z GB do Polski, ze wzgl. na możliwości terapii.
pozdrawiam
Podobno pani W. stosuje przemoc w stosunku do swoich pacjentów, matka jednego dzicka mówiła mi , że jej dziecko owszem czyta ale tylko w obecności pani W. i tylko wtedy jak ona go "podszczypuje". czy to moze byc prawda?
Nie jestem 100- procentową zwolenniczką tej metody, ale też nie przekreslałabym całkowicie. MTG pomaga, naprawdę pomaga, pod warunkiem, że dziecko ROZUMIE! Praca nad rozumieniem jest również zadaniem m. in. dla logopedy. Rzeczywiście, MTG nie jest sensowne w przypadku, gdy służy jedynie mechanicznemu wypowiadaniu wyrazów na zawołanie, bo mowa to nie tylko artykulacja, wypowiadanie. Mam nadzieję, że żaden logopeda nie prowadzi terapii, skupiając się wyłącznie na MTG, ale powoli wprowadza dziecko w świat mowy poprzez przybliżanie systemu wraz ze wszystkimi jego poziomami....
Ważną kwestią jest również sposób wykonywania MTG. Nie wyobrażam sobie podszczypywania dzieci w czasie terapii.... Potrzebny złoty środek.
Podobno pani W. stosuje przemoc w stosunku do swoich pacjentów, matka jednego dzicka mówiła mi , że jej dziecko owszem czyta ale tylko w obecności pani W. i tylko wtedy jak ona go "podszczypuje". czy to moze byc prawda?
Ja też o tym słyszałam od jednej terapeutki w Warszawie... 
Jeśli dziecko kiedykolwiek mówiło (nawet pojedyncze słowa), prawdopodobieństwo, że mowa jeszcze się rozwinie istnieje (oczywiście nie piszę tu o płynnej mowie) jednak nie zakładałabym że nastąpi to spontanicznie. Jeśli dziecko nigdy nie wypowiedziało nic, to brakuje mu niejako "potencjału startowego" i tu raczej nie ma możliwości "przemówienia'. Chociaż autyzm jest tak specyficzny, że naprawdę trudno tu o jakieś kategoryczne "zawsze" i "nigdy" Myślę, że warto zwrócić uwagę jeśli chodzi o niemówiące osoby z autyzmem, że bardzo ważne jest by wypracować taki system komunikacji, by w przyszłości osoba taka mogła porozumieć się za jego pomocą nie tylko z osobami najbliższymi czy terapeutami, które doskonale zna i one ją znają. Niby banał, ale z doświadczenia wiem jak taka dorosła osoba trafia do nowego ośrodka (wiecznie przecież nie będzie w szkole) i jest dramat, nerwy i stres, bo są problemy z komunikacją. Ktoś kiedyś niedopatrzył skorygowania tego, że np: drapanie się po głowie nie oznacza powszechnie, że chce się teraz ogląda telewizję, a przy wstępnym wywiadzie czasami to umyka, bo wydaje się najważniejsze poinformować o sposobach komunikowania "ja chcę pić" czy "ja chcę siku" .
Ja też o tym słyszałam od jednej terapeutki w Warszawie... 
Ja również o tym słyszałam... ale może specjalista się wypowie, np. Pani Anna?
Ja widziałm nawet film, pokazała mi go matka dziecka - ona nie widzi nic złego w szczypaniu i sciskaniu ręki swojego dziecka podczas zajęć -dla mnnie to było okropne.
Nie trudno zobaczyć film, pani W. prezentuje filmy na swoich konferencjach i nie widzi nic niestosownego w własnym postępowaniu, a w mojej opini takim sposobem "terapii" powinna się zając komisja etyczna. Zresztą to rodzinny biznes, na który składa się wydawnictwo, szkolenia, konferencje (w mojej opini nie mające charakteru naukowego - lansowanie "jedynej słusznej metody" i niedopuszczanie do głosu oraz ostra krytyka przedstawicieli innych metod terapeutycznych). W dużej mierze to wprowadzanie w błąd niedoświadczonych, początkujących terapeutów. Proponuje się im stosowanie np. tzw. "ucisku kontaktowego", co pod ładną nazwą jest faktycznie formą przemocy, wynikającą z nieznajomości skuteczniejszych i etycznych metod nawiązywania kontaktu i pracy nad motywacją dziecka. Co do samej metody MTG jest niczym odkrywczym, podobnie jak metoda symultaniczno sekwencyjna. Jest to świetna reklama i biznes.
http://www.youtube.com/watch?v=WyQ8a1nqWJk&feature=fvw
Metody manualne w logopedii nie są niczym nowym i są stosowane równiez za granicą. Problemem nie jest metoda sama w sobie, ale sposób w jaki jest stosowana - przemoc i uczenie mowy w nieprzyjemnych awersyjnych warunkach, co skutuje niechęcią do komunikowania się za pomocą mowy.
Obecnie istnieją skuteczniejsze metody terapii mowy a właściwie nie tyle mowy co komunikacji dzieci z autyzmem, bazujących nie na awersyjnym podejściu do dziecka, ale na kształtowaniu gotowości komunikacyjnej i motywacji do kontaktu z drugim człowiekiem, ponieważ to właśnie jest podstawą rozwoju mowy. Problem terapeutów fascynujących sie ta metoda polega na braku kompetencji w zakresie terapii mowy u dzieci z autyzmem, głównie logopedów, którym podstawowe studia nie dają narzedzi do pracy z tym zaburzeniem.
"Metoda pomaga gdy dziecko rozumie".
Jeżeli dziecko rozumie mowę jest w stanie nauczyc sie mówić za pomocą innych metod np. trening imitacji werbalnej (stosowany przez terapeutów ABA), wobec czego stosowanie tak awersyjnych metod terapii jak MTG jest całkowicie bezzasadne.
W przypadku gdy dziecko nie rozumie mowy (mimo intensywnej terapii) nie będzie w stanie komunikować się za jej pomocą (o czym pisze sama pani W. w swojej książce), wobec czego należy wprowadzić komunikacje alternatywną, a nie MTG.
(2 osobiście znane przypadki dzieci prowadzonych przez panią W., które mówią w jej gabinecie, ale nigdy poza nim, inne z opowiadań). Dla mnie dowodzi to braku skuteczności, bo celem terapii mowy zawsze jest komunikacja, a nie powtarzanie pojedynczych słów w obecności terroryzującego terapeuty.
Nie znam się na metodach logopedycznych, ale co słyszę to po pierwsze, że pani Wianecka Ameryki nie odkryła, a po drugie, jak pisze 'Anonim'
problem leży w awersyjności metody...
Nie trudno zobaczyć film, pani W. prezentuje filmy na swoich konferencjach i nie widzi nic niestosownego w własnym postępowaniu,
Uważam że trudno gdyż, tylko część rodziców zgadza się na pokazywanie filmowanej terapii ich dzieci, ale wyłącznie na zajęciach ze studentami i podczas konferencji szkoleniowych. Nie można więc zobaczyć zajęć np. na youtube,
(w mojej opini nie mające charakteru naukowego - lansowanie "jedynej słusznej metody"
Metoda Symultaniczno-sekwencyjna jest jedynie słuszna nie dlatego że wymyśliła ją prof. Cieszyńska, lecz z powodu naśladowania przez nią naturalnego rozwoju dziecka i etapów pojawianie się u niego poszczególnych umiejętności. Potwierdzają to zresztą uzyskiwane rezultaty terapeutyczne, na przestrzeni 30 lat.
i niedopuszczanie do głosu
w jaki sposób można kogoś w dzisiejszych czasach nie dopuścić do głosu?
Jeżeli ma Pani merytoryczne uwagi, zapraszam do dyskusji po najbliższej konferencji:
„Terapia neurobiologiczna - doświadczenia praktyków”, która odbędzie się 1 marca
w Krakowie. Szczegóły znajdzie Pani na stronie konferencji-logopedycznych.
To typowy przykład bezskuteczności terapii behawioralnej, dziecko nie może wiedzieć o co w tym cyrku chodzi, czy o sylabę MA, czy też o wywalanie klocków na podłogę, bez wspólnego pola uwagi z terapeutą. Proszę sobie poczytać co na ten temat ma do powiedzenia Tomasello w „Kulturowych źródłach ludzkiego poznawania”
Obecnie istnieją skuteczniejsze metody terapii mowy a właściwie nie tyle mowy
No więc MOWY czy nie MOWY, sama Pani sobie zaprzecza.
Problem terapeutów fascynujących sie ta metoda polega na braku kompetencji w zakresie terapii mowy u dzieci z autyzmem, głównie logopedów, którym podstawowe studia nie dają narzedzi do pracy z tym zaburzeniem.
Przynajmniej przyznaje się Pani uczciwie do braku kompetencji w zakresie terapii mowy, po cóż więc się Pani na ten temat wypowiada, wylewając tyle jadu i fałszu? Jedyny motyw to wg. mnie zwykła zawiść.
Absolwenci Logopedii Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie, mają dostateczne kompetencje w zakresie terapii mowy. Zwłaszcza ci którzy w rzetelny sposób podchodzą do nauki i zadań przed którymi stawia ich wybór tego
zawodu. Większość z nich czas wolny od zajęć spędza udzielając nieodpłatnie pomocy potrzebującym dzieciom
z rejonu Krakowa w ramach wolontariatów.
Na zajęciach prezentowane są wszystkie znane obecnie sposoby terapii autyzmu, dlatego właśnie mają możliwość obiektywnej oceny każdej z nich.
Ta wiedza powoduje, że "szerokim łukiem" omijają szukając po studiach pracy, ośrodki pracujące metodą
behawioralną.
Janek
"Potwierdzają to zresztą uzyskiwane rezultaty terapeutyczne, na przestrzeni 30 lat."
Gdzie mogę zapoznać się z tymi rezultatami?
Uważam że trudno gdyż, tylko część rodziców zgadza się na pokazywanie filmowanej terapii ich dzieci, ale wyłącznie na zajęciach ze studentami i podczas konferencji szkoleniowych. Nie można więc zobaczyć zajęć np. na youtube,
Ja widziałem dwa filmy, na których p. Wianecka prowadzi zajęcia z dziećmi autystycznymi. Owe projekcje w zupełności wystarczają mi, aby wyrobić sobie zdanie na temat krakowskich metod logopedycznych, tak to ujmijmy.
I jest to zdanie negatywne.
Metoda Symultaniczno-sekwencyjna jest jedynie słuszna nie dlatego że wymyśliła ją prof. Cieszyńska, lecz z powodu naśladowania przez nią naturalnego rozwoju dziecka i etapów pojawianie się u niego poszczególnych umiejętności.
NIkt w to nie wątpi. Problem w tym, że zaburzenia naturalnego rozwoju umiejętności są w zaburzeniach ze spektrum autyzmu spowodowane czym innym, niż problemy występujące np. w afazji.
Potwierdzają to zresztą uzyskiwane rezultaty terapeutyczne, na przestrzeni 30 lat.
Źródła, panie szanowny, źródła - błagam unisono z koleżanką. Źródła do badań naukowych potwierdzających skuteczność stosowania "metody krakowskiej" czy innego MTG u dzieci z autyzmem.
Absolwenci Logopedii Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie, mają dostateczne kompetencje w zakresie terapii mowy.
W to nie wątpię. Poznawszy jednakże kilka absolwentek tych studiów - szczerze wątpię w ich znajomość problematyki autyzmu. Chyba, że akurat absolwentki, które miałem przyjemność poznać - nie przykładały się na studiach/
Ta wiedza powoduje, że "szerokim łukiem" omijają szukając po studiach pracy, ośrodki pracujące metodą
behawioralną.
Ta wiedza powoduje, że ośrodki pracujące metodami dalekimi od behawioralnych tym bardziej szerokim łukiem omijają abolwentów logopedii z Krakowa w procesie rekrutacji. Koniec końców - lądujecie w terapeutycznym gettcie organizując konferencje na których bywają tylko wyznawcy metod krakowskich - a jakoś na ogólnopolskich konferencjach nt. autyzu Was nie widać.
pozdrawiam
"Potwierdzają to zresztą uzyskiwane rezultaty terapeutyczne, na przestrzeni 30 lat."
Gdzie mogę zapoznać się z tymi rezultatami?
Artykuły m.in. na temat autyzmu są do pobrania bezpłatnie, na stronie Konferencji...
http://www.konferencje-logopedyczne.pl/?act=show&cId=download&l=pl
W przyszłym tygodniu ukaże się drukiem pierwsza książka prof. Cieszyńskiej na temat autyzmu.
Wiedza zgromadzona przez terapeutów Szkoły Krakowskiej, stanie się dostępna dla każdego.
Janek
Wiesz raczej chodziło mi o jakieś dane statystyczne, poważne, obiektywne badania naukowe, a nie wykłady pisane przez "wyznawców" danej teorii. Prawdę mówiąć takie dane potwierdzające "rezultaty terapeutyczne, na przestrzeni 30 lat" to można o kant stołu rozbić 
rozbijaj spokojnie, są osoby nieprzemakalne na wiedzę i nic na to nie można poradzić.
No właśnie, są
w tym problem.
Janku, jesteś nielogiczny, dlaczego brak danych statystycznych usprawiedliwiasz moją teoretyczną "nieprzemakalnością na wiedzę"?
Czy nie uczciwiej byłoby napisać np. "nie znam danych z badań ale znam jakościowe efekty działań "szkoły krakowskiej" (tu przydałby się przykład)?
To dosyć prostackie, żałosne i infantylne zarzucać komuś w dyskusji miałkość intelektualną w momencie gdy brakuje argumetnów merytorycznych.
A co do materiałów konferencyjnych, do których podałeś link, to naprawde trudno mi się dopatrzeć w nich gdzie konkretnie podane są rezultaty podjętej terapii daną metodą? (być może nieuważnie je przeglądnełam, jeśli tak to poproszę o skorygowanie)
Naprawdę daleko mi od bezrozumnego atakowania kogokolwiek za to, że "wyznaje" taki model terapii a nie inny, raczej staram się o niej dyskutować, ale jednocześnie bardzo ważna jest dla mnie odpowiedzialność za słowo, więc jeśli piszesz, że
"Potwierdzają to zresztą uzyskiwane rezultaty terapeutyczne, na przestrzeni 30 lat."
bądź przygotowany na to, że ktoś powie "sprawdzam" , a jeśli wtedy Twoim jedynym argumentem jest czyjaś "nieprzemakalność na wiedzę" to sam sobie ładujesz rękę do nocnika. Pozdrawiam.
Annna, nie chodzi o to by coś argumentować, tylko sprzedać. To jest jak z marketingiem telefonicznym. Zero argumentów - 100% nękania. Nie spodziewaj się żadnej dyskusji i żadnych merytorycznych argumentów po kimś, kto:
a) nie zna się na autyzmie
b) nie zna się na terapii
c) wie, że nie ma żadnych statystyk, żadnych badań potwierdzających cokolwiek w temacie "autyzm - szkoła krakowska".
Jest tylko bicie piany.
pozdro
Ja się właśnie zastanawiałam, czy Janek dostaje prowizję od p. Wianeckiej za każdego klienta z forów internetowych 
Ja się właśnie zastanawiałam, czy Janek dostaje prowizję od p. Wianeckiej za każdego klienta z forów internetowych 
Powinien dostać funt kłaków, bo takim "marketingiem" wyświadcza niedźwiedzią przysługę.
pozdro
Czy nie uczciwiej byłoby napisać np. "nie znam danych z badań ale znam jakościowe efekty działań "szkoły krakowskiej" (tu przydałby się przykład)?
Najbardziej spektakularny przykład efektów terapii metodą krakowską jest opisany w książce o której wspominałem. Jest tam cytowana korespondencja mamy Jasia z prof. Cieszyńską dotycząca sposobu terapii i jej postępów w okresie od kwietnia do grudnia ub. roku. Chłopiec przebył w tym czasie drogę od wypowiadania kilku pojedyńczych słów, do niemilknącej "papli".
Rezultaty osiągnięte Metodą Krakowską na przestrzeni 30 lat, to setki osób niesłyszących, które mogły się kształcić dzięki nabyciu języka werbalnego. Wtedy problem autyzmu nie istniał, a przynajmniej nie na taką skalę.Obecnie metoda zastosowana do terapii małych dzieci m.in. z zaburzeniami autystycznymi daje również bardzo dobre rezultaty.
Jeżeli rzetelnie podchodzisz do sprawy wiedzy, to bez trudu znajdziesz wszelkie publikacje prof. Cieszyńskiej dotyczące budowania systemu językowego.
Pisząc o nieprzemakalności bardziej miałem na myśli niedoszłego "noblistę" z "frąborka".
Exstenso, zapewniam cię, że p. Wianecka nie potrzebuje pomocy ze strony twego forum dla zdobywania nowych dzieci do terapii. Nie ma u niej żadnych wolnych terminów w tym roku.
Janek
Ja się właśnie zastanawiałam, czy Janek dostaje prowizję od p. Wianeckiej za każdego klienta z forów internetowych 
Fajnie się kopie z tymi co głośno krzyczą. Tylko że to marne swiadectwo dla moderatorki (lub współmoderatoki) tego forum.
Rezultaty osiągnięte Metodą Krakowską na przestrzeni 30 lat, to setki osób niesłyszących, które mogły się kształcić dzięki nabyciu języka werbalnego. Wtedy problem autyzmu nie istniał, a przynajmniej nie na taką skalę.Obecnie metoda zastosowana do terapii małych dzieci m.in. z zaburzeniami autystycznymi daje również bardzo dobre rezultaty.
No właśnie - niesłyszących. Czy naprawdę uważasz, że osoba niesłysząca i osoba autystyczna to jest to samo?
Owszem, tak uważasz Ty i tak uważają logopedzi "szkoły krakowskiej" - a jest to nonsens stuprocentowy. Dlatego twierdzę, że w temacie autyzmu wasze umysły są dziewicze jak atole na Pacyfiku.
Czy diagnozują afazję lub alalię, czy autyzm - logopedzi szkoły krakowskiej mają jedną receptę, te same ćwiczenia, to samo podejście. Dokładanie konkretów do zdjęć, zdjęć do obrazków, obrazków do etykiet - czynność mechaniczna, stolikowa, bez przełożenia na życie, bez opracowanego treningu komunikacyjnego.
I nie mów, że nie prawda, bo mam akurat kilka opinii i programów sygnowanych pieczęcią prof. Cieszyńskiej, rozmawiam sobie z rodzicami o tym jak prowadzą w domu ćwiczenia "metody krakowskiej", widziałem także parę filmów z ćwiczeniami w gabiniecie p. Wianeckiej - więc wnioski moje wysnuwam na podstawie faktów i relacji samych zainteresowanych.
Zresztą - w materiałach, które sam polecasz do lektury - wyraźnie jest napisane w jakich zaburzeniach "metoda" ma być używana, wszystko w jednym worku: afazje, autyzm...
Czy diagnozują afazję lub alalię, czy autyzm - logopedzi szkoły krakowskiej mają jedną receptę, te same ćwiczenia, to samo podejście.
Trafiasz w sedno problemu, bo ty masz oczywiscie dobór metod terapii w zależności od koloru tęczówek oczu.
Jest jeden mechanizm nabywania mowy, ustalony od tysiącleci. I nie ma dla terapii żadnej różnicy czy zahamowany
rozwój mowy bieże się z niedosłuchu fizjologicznego (oprócz zastosowania elektroniki), czy też funkcjonalnego, który m.in. jest udziałem dzieci z autyzmem.
Dopóki nie dotrze to do twego lotnego umysłu, nadal będziesz narzekał na mierne skutki swych działań i myśl o Noblu trzeba będzie porzucić ostatecznie.
Gratuluję doboru logo, bo jesteś rzeczywiście złym duchem tego forum, kreujesz się na znawcę problemu i jestem pewien że wiele matek zrezygnowało np. z wypróbowania płytek ze zwolninym zapisem sylab za twą namową.
Prof.Cieszyńska, zaleca słuchanie płytek, w oczekiwaniu na termin diagnozy (2-3 miesięcy). Z pośród kilkudziesięciu matek, które się do tego zastosowały, nie było ani jednej,która by nie potwierdziła pojawienie się naśladowania sylab u dzieci, a w konsekwencji wyrazów i budowania pierwszych zdań.
Dokładanie konkretów do zdjęć, zdjęć do obrazków, obrazków do etykiet - czynność mechaniczna, stolikowa, bez przełożenia na życie, bez opracowanego treningu komunikacyjnego. I nie mów, że nie prawda, bo mam akurat kilka opinii i programów sygnowanych pieczęcią prof. Cieszyńskiej, rozmawiam sobie z rodzicami o tym jak prowadzą w domu ćwiczenia "metody krakowskiej",
Programy dla terapeutów siłą rzeczy muszą być "stolikowe" cóż to za zarzut. Sukces terapii, w głównej mierze zależy jednak od ćwiczeń w domu z rodzicami ( przy stoliku i w każdej sytuacji życia codzinnego).
Postępy Jasia opisane we "Wczesnej diagnizie i terapii zaburzeń autystycznych", były możliwe tylko dzięki determinacji jego Mamy, która mieszkając daleko do centrum Polski wiedziała, że sama musi podjąć intensywne działania, gdyż wizyty u terapeuty Metody Krakowskiej w Warszawie odbywały się b. rzadko. Myślę,że to właśnie (czyli lęk o swe dochody), jest najsilniejszym motorem, wszystkich niewybrednych ataków terapeutów hołdujących innym metodom.
Janek
Trafiasz w sedno problemu, bo ty masz oczywiscie dobór metod terapii w zależności od koloru tęczówek oczu.
Nie wiem, kim jesteś z zawodu, ale z pewnością nie pedagogiem, czy psychologiem. Nie, dobór terapii nie zależy od koloru tęczówki, zależy od wielu czynników. Nie będę ich wymieniał, bo nie mamy płaszczyzny merytorycznej. Po prostu nie wiesz o czym się wypowiadasz. Powyższy text o tęczówkach dykredytuje Cię jako partnera w rozmowie na tematy związane z terapią.
Gratuluję doboru logo, bo jesteś rzeczywiście złym duchem tego forum, kreujesz się na znawcę problemu i jestem pewien że wiele matek zrezygnowało np. z wypróbowania płytek ze zwolninym zapisem sylab za twą namową.
To jest insynuacja. Drugi minus dla Ciebie.
- Nie znasz się.
- Używasz argumentów ad personam, insynuacji.
Prof.Cieszyńska, zaleca słuchanie płytek, w oczekiwaniu na termin diagnozy (2-3 miesięcy). Z pośród kilkudziesięciu matek, które się do tego zastosowały, nie było ani jednej,która by nie potwierdziła pojawienie się naśladowania sylab u dzieci, a w konsekwencji wyrazów i budowania pierwszych zdań.
A czy ktoś to kwestionuje? Nie masz aparatu pojęciowego, który pozwoliłby Ci zrozumieć jedną podstawową zależność, tj. tę, że mowa NIE RÓWNA się komunikacja.
Ja nie przeczę, że dziecko w wyniku treningu krakowskiego zacznie wypowiadać sylaby, słowa czy nawet całe konstrukcje. Ja twierdzę, że dziecko autystyczne w wyniku treningu krakowskiego ma bardzo małe szanse na opanowanie umiejętności funkcjonalnej KOMUNIKACJI z otoczeniem.
Głuchego nauczysz etykietykiet to będzie się od razu spontanicznie komunikował za pomocą pisma.
Dziecko autystyczne nauczysz etykiet, to nie będzie się spontanicznie komunikowało, mimo znajomości etykiet.
Bo są RÓŻNICE w przyczynach leżących u podstaw deficytu komunikacyjnego.
Czy łapiesz różnicę?
Programy dla terapeutów siłą rzeczy muszą być "stolikowe" cóż to za zarzut. Sukces terapii, w głównej mierze zależy jednak od ćwiczeń w domu z rodzicami ( przy stoliku i w każdej sytuacji życia codzinnego).
Hahaha. Twoja ignorancja powala z nóg.
1. Programy nie są dla terapeutów, tylko dla dzieci.
2. Nie, programy nie muszą siłą rzeczy być stolikowe.
3. W niektórych przypadkach ćwiczenia stolikowe to nawet nie zbrodnia, to błąd.
Ale w świetle tego co piszesz zupełnie nie dziwi mnie program dla dziecka 2-letniego autorstwa pani prof. C. zakładający niemal wyłącznie ćwiczenia stolikowe.
Otóż informuję że naturalnym środowiskiem dziecka 2-letniego nie jest stolik. Naturalnym środowiskiem dziecka dwuletniego jest podłoga i zabawa.
Myślę,że to właśnie (czyli lęk o swe dochody), jest najsilniejszym motorem, wszystkich niewybrednych ataków terapeutów hołdujących innym metodom.
Kolejna insynuacja. Nie martw się o moje dochody. Martw się o swoje.
Niewybredne ataki to Twoja domena. Ci, którzy mają cierpliwość z Tobą korespondować używają argumentów merytorycznych i domagają się tego samego od Ciebie.
Po próżnicy, nie jesteś w stanie argumentów dać, bo nie znasz się po prostu. Jesteś zwyczajnym naganiaczem.
To jest mój ostatni post do Ciebie skierowany. Jak już powiedziałem - brak Ci kompetencji do dyskutowania na temat terapii dzieci autyzmem.
pozdrawiam
Gratuluję doboru logo, bo jesteś rzeczywiście złym duchem tego forum, kreujesz się na znawcę problemu i jestem pewien że wiele matek zrezygnowało np. z wypróbowania płytek ze zwolnionym zapisem sylab za twą namową.
To jest insynuacja. Drugi minus dla Ciebie.
Nie insynuacja tylko fakt, wylałeś na płytki kubeł pomyj, po moim liście do Doremi, oskarżając mnie o naganianie kupujących, jak w jakiejś tam telewizji, której notabene nie znam, bo nie mam czasu na żadne telewizje.
Z pośród kilkudziesięciu matek, które się do tego zastosowały, nie było ani jednej, która by nie potwierdziła pojawienia się naśladowania sylab u dzieci, a w konsekwencji wyrazów i budowania pierwszych zdań.
A czy ktoś to kwestionuje?
To teraz nagle płytki są OK.
Bo są RÓŻNICE w przyczynach leżących u podstaw deficytu komunikacyjnego.
Nikt nie kwestionuje różnic w etiologii: autyzmu, alalii, czy też afazji,
Ważne jest, że skutek tych zaburzeń, jest ten sam, brak naturalnej stymulacji poznawczej, powoduje, że mózg małego dziecka, nie rozwija się, nie tworzy się osłonka mielinowa, zapewniająca szybkość przekazu informacji, ”drzewka dendrytów” wyglądają, jak gdyby rosły na Saharze.
Terapia Metodą Krakowską jest terapią neurobiologiczną, oto jej założenia:
1 Wykorzystanie mechanizmu uczenia się nowych zadań przez neurony
2 Zmiana reprezentacji korowych w wyniku doświadczeń.
3 Trwała zmiana odpowiedzi neuronalnych pod wpływem uczenia się.
4 Przyśpieszenie mielinizacji.
Poczytaj sobie, co na ten temat mówi:
Bruce D. Perry, M.D., Ph.D.
[w]: Brain and Mind 3, 2002
Może wreszcie dotrze do ciebie, dlaczego sposób terapii nie zależy tu od zaburzenia, koloru tęczówek czy też skóry.
Przy okazji cytat z Perrego, ku przestrodze matek, dla których dużym problemem jest zakaz
oglądania filmów, zabaw komputerowych itp. odnoszący się do dzieci z zaburzeniami rozwojowymi.
„Nierozważnym skutkiem rozwoju technologicznego
jest to, że wychowujemy dziś dzieci w
środowiskach bardzo odbiegających od bogactwa
społeczno-emocjonalnych doświadczeń, do jakich
nasz mózg jest predestynowany i od jakich zależy
jego rozwój. Stan ten pogłębiany jest zarówno
przez efekt oddziaływania telewizji i zajęć
komputerowych. (…) W ten sposób jako ludzkość
tracimy swój społeczny „kapitał”. ”
Programy dla terapeutów siłą rzeczy muszą być "stolikowe" cóż to za zarzut.. Sukces terapii, w głównej mierze zależy jednak od ćwiczeń w domu z rodzicami (przy stoliku i w każdej sytuacji życia codziennego).
Hahaha. Twoja ignorancja powala z nóg.
1. Programy nie są dla terapeutów, tylko dla dzieci.
2. Nie, programy nie muszą siłą rzeczy być stolikowe.
3. W niektórych przypadkach ćwiczenia stolikowe to nawet nie zbrodnia, to błąd.
A ty to chyba masz na nazwisko Czepialski?
Jasne, że dla dzieci, ale te jeszcze nie czytają, przynajmniej nie przed upływem pierwszego roku terapii, zatem pisane są dla terapeutów i rodziców. Terapeuta po kilku latach studiów ma, wykorzystując wiedzę, pokazać rodzicom, co i jak należy ćwiczyć
Po próżnicy, nie jesteś w stanie argumentów dać, bo nie znasz się po prostu. Jesteś zwyczajnym naganiaczem.
Jestem naganiaczem do nauki, bo marnie cię na tej na tej pedagogice wyuczyli.
Przyjedź, na konferencje 1 marca i zobacz, jakie efekty przynosi ta metoda.
Praktycy będą pokazywali filmy „swych dzieci” nagrywane na przestrzeni dłuższego czasu, by pokazać zmiany uzyskane dzięki terapii.
Doznasz opadu szczęki i może przestaniesz się wreszcie tarzać z dziećmi i piktogramami po podłodze.
Oraz przestaniesz wypisywać brednie o Metodzie Krakowskiej nie znając jej wcale, a mnie oskarżać o czerpanie zysków z terapii MTG, czy sprzedaży płytek.
Janek
I brak wiedzy wychodzi panie Janku 
Radzę poddać się terapii wg. szkoły krakowskiej, bo nie posiada pan umiejetności czytania ze zrozumieniem. Chętnie zobaczę efekty na forum, byłby pan żywym przykładem skutecznoći metody 
Od 8 lat pracuje różnymi metodami ( wiodącą jest metoda behawioralna) rozwijajac mowę, a przede wszystkim komunikację dzieci z autyzmem, a także alalią. Miara moich kompetencji są moi pacjenci, z których zdecydowana większość komunikuje się za pomocą mowy i aby osiągnąc ten cel nie muszę wykręcać dzieciom buzi, ściskać rąk czy szczypać. Są skuteczniejsze i nieawersyjne metody rozwijania mowy o czy panu jak i przedstawicielom szkoły krakowskiej niewiele wiadomo.
A motyw dla którego sie wypowiadam, to zwrócenie uwagii na kwestię przemocy w stosowanej w szkole krakowskiej terapii i kształcenie w tym duchu kolejnych logopedów. A obiektywna ocena metod, o której pan pisze to farsa, o czy świadczą opinie logopedów kończących krakowską uczelnię.
Nie neguję całkowicie podejścia prof. Cieszyńskiej, jest ono wbrew pozorom bardzo zbliżone założeń terapii behawioralnej
Neguje natomiast całkowicie metody stosowane prze panią Wianecką swoje merytoryczne uwagi już zdążyłam wygłosić
Bo w przeciwieństwie do pana zanim wyrobię sobie zdanie na temat takiej czy innej metody, poznaję ją dobrze przynajmniej od strony teoretycznej, również uczestnicząc w konferencjach.
Radzę panu zapoznać się z innymi podejściami, bo tylko wtedy w sposób obiektywny jesteśmy w stanie ocenic jaka metoda nam odpowiada a jaka nie, a przede wszystkim, która z nich jest skuteczna. Brak wiedzy na temat różnych metod uniemozliwia nam wybór tego, co danemu dziecku na poszczególnych etapach terapii jest potrzebne. Ślepo ufając jednej słusznej metodzie zaczynamy dostosowywać do niej dziecko, a powinno byc odwrotnie.
I z zakersu neurobiologii też powinien pan doczytać,a w szczególności mechanizmów uczenia się, bo odnoszę wrażenie, że nie bardzo rozumie pan to, co sam pisze.
Co do nieskuteczności terapii behawioralnej, proszę zapoznać się z badaniami http://seab.envmed.rochester.edu/jaba/
I zeby już sie pan nie kompromitował na forum brakiem elementarnej wiedzy na temat metod stosowanych w terapii mowy w ujęciu stosowanej analizy zachowania, zapraszam :
Tu gdzie mieszkam i zyje od wielu lat metoda behavioralna robi duza furore i to dobrze bo to metoda skuteczna.Niestety jest bardzo malo placowek stosujacych ta metode ale bijemy sie o wiecej.
Syn pewnego aktora francuskiego zdiagnozowany autyzm ciezki po trzech latach tej terapii intensywnej wyszedl tak ladnie na prosta,ze az podziw bierze.Super jest ta metoda bo mobilizuje dzieciaki do postepow i to duzych.Dziecko autystyczne nie wyleczymy z autyzmu,ale nauczymy go wielu rzeczy potrzebnych mu do zycia w spoleczenstwie.A to ze robi sie to za pomoca rekompensaty? to tak jakby ktos chodzil za darmo do pracy lub wiedzac ze za dobra prace otrzyma premie nic nie robil .W tej metodzie mobilizuje sie dzieci tak samo jak pracownika do pracy za pomoca nagrody i jest to najnormalniejsze w swiecie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Syn pewnego aktora francuskiego zdiagnozowany autyzm ciezki po trzech latach tej terapii intensywnej wyszedl tak ladnie na prosta,ze az podziw bierze.Super jest ta metoda bo mobilizuje dzieciaki do postepow i to duzych.
Polecę banałem, ale każda metoda MOŻE BYĆ dobra, o ile jest z głową stosowana.
Metoda czy technika jest jak nóź. Wszystko zależy od osoby, która tego noża użyje. Wiadomo, że można pokroić pomidora, ale można też pokroić sprzedawcę pomidorów:)
Nie każda metoda jest DOBRA dla każdego. Wbrew temu co twierdzą niektórzy kuchenni ignoranci - do obierania ziemniaków używa się kozika, a nie tasaka. Podobnie rozbieranie półtuszy wieprzowej kozikiem sprawi, że operowana tym sposobem tuszka prędzej zzielenieje, nim stanie się giczką, kotlecikiem, kiełbaską;)
pozdrawiam
prze panią Wianecką swoje merytoryczne uwagi już zdążyłam wygłosić 
kto o tym wie?
ponoć anonimowe posty miały być już blokowane na tym forum.
nie mam zamiaru odpowiadać anonimowym kłamcom i oszczercom.
Janek
Lotny Umysl moze masz racje a moze nie.Byc moze to moj syn nie ma szczescia aby trafic na dobry osrodek,dobra terapie i dobrego terapeute.Tu gdzie mieszkam wszyscy terapeuci uwazaja sie za dobrych przynajmniej ci ktorych moj syn mial przyjemnosc poznac i z nimi pracowac.No dobrze,wiec jesli kazda metoda jest dobra a dziecko nie robi postepow to co to znaczy,ze terapeuta nie jest dobry a moze to jednak metoda nie jest odpowiednia dla dziecka i nawet odpowiednio stosowana nie przynosi rezultatow.Metode behavioralna wprowadzilam od nie tak dawna zobacze wiec czy^przyniesie odpowiednie skutki.Znam osoby u,ktorych dzieci zrobily w ciagu miesiaca takie postepy jakich nie zrobily przez lata innych terapii.Ty jestes terapeuta ale nie jestes rodzicem.To my zyjemy z dzieckiem na codzien i oczywiscie,ze wiekszosc rodzicow za wszelka cene chce usprawnic swoje dziecko tak aby dziecku bylo lepiej a i rodzicowi lzej.Nie wiem czy bedac rodzicem czekalbys latami na maly postep tlumaczac to jako odpowiednie podejscie i nie z "tasakiem" a z "kozikiem" aby dziecka nie urazic,zamiast jednak zastosowac terapie ,ktora w wiekszosci przypadkow przynosi!!!!! rezultaty ,ale twoim zdaniem to podejscie z "tasakiem".
Doremi terapia autyzmu jest skomplikowanym procesem, a na jego efekty wpływa wiele czynników, między innymi poziom rozwoju intelektualnego dziecka, wiek w jakim rozpoczyna terapię, kompetencje specjalistów, intensywność i rodzaj metod terapeutycznych, głębokość zaburzeń autstycznych, a także współpraca rodziny ze specjalistami. Wypadkowa tych czynników wpływa na ostateczne efektywność terapii. Jedno dziecko robi kolosalne postępy, a drugie osiąga niewiele, mimo tego, że prowadzi ich ten sam terapeuta,tą samą metodą. Każde dziecko ma inne możliwości rozwojowe, inną sytuację rodzinną. Trudno oczekiwać podobnych postępów u dzieci w normie intelektualnej i z upośledzeniem np. umiarkowanym. Również kompetencje terapeutów stosujacych daną metodę są bardzo zróżnicowane.
Dla rodzica wybór metody jest trudnym zagadnieniem, szczególnie na początku terapii, zanim zorientuje się w dostępnych mozliwościach. To co istotne to sprawdzenie, czy skuteczność danej metody ma potwierdzenie w rzetelnie prowadzonych badaniach naukowych. Na stronach forum dostępny jest ranking różnych metod terapii.
Pozdrawiam i życzę wytrwałości i szybkich rezultatów 
Dziekuje za zyczenia.Zdaje sobie doskonale sprawe,ze dzieci roznia sie w swoim "uposledzeniu"i mozliwosciach przyswajania sobie pewnych rzeczy,ale intensywna praca metoda o,ktorej napisalam przyniesie jakies tam efekty natomiast stosujac metode ,ktora nie jest absolutnie skuteczna tracimy czas tlumaczac to iz dziecko nie jest w stanie niczego sie nauczyc.Nie mam tu na uwadze dzieci,ktore sa naprawde bardzo gleboko uposledzone.
Równiez nie mam na uwadze dzieci głęboko upośledzonych i jestem zdecydowanym zwolennikiem metod ABA, głównie ze względu na ich skuteczność. Niestety obecnie jest wiele nieskutecznych metod w terapii autyzmu, które są bardzo promowane, dlatego piszę o konieczności uzyskiwania rzetelnych informacji na temat metody przed jej zastosowaniem, po to aby nie marnować czasu i mozliwości rozwojowych dziecka.
Zgadzam sie w zupelnosci.Jest wiele metod,ktore sa nieskuteczne!! i traci sie po prostu czas.
Pozdrawiam
wlasnie czekamy na wypozyczenie komputera z programem Grid ktory ma pomoc w mowie mojej coreczce. czy ktos slyszal o skutecznosci tego programu ?
wlasnie czekamy na wypozyczenie komputera z programem Grid ktory ma pomoc w mowie mojej coreczce. czy ktos slyszal o skutecznosci tego programu ?
To jest program pozwalający obsługiwać komputer za pomocą obrazków. Może służyć do komunikacji za pomocą np. systemu PECS. Zależy do czego go wykorzystasz. Możesz np. obsługiwać plansze komunikacyjne. Co do Twojego pytania to o skuteczność względem czego Tobie chodzi? Co przez to rozumiesz? Co chciałabyś osiągnąć korzystając np. z plansz komunikacyjnych?
pozdrawiam
Witam,
Testowaliśmy program TheGrid podczas projektu "Komunikacja drogą do poznawania i rozwoju". Daje duże możliwości wspierania komunikacji z użyciem interaktywnych plansz do komunikacji, jak pisał lotny_umysł. Oprócz tego umożliwia tworzenie mini-aplikacji dla dzieci/osób, które nie są w stanie obsługiwać komputera w tradycyjny sposób. Za pomocą PCS można stworzyć odtwarzacz muzyki, filmów czy umożliwić dziecku wysyłanie maili pisanych PCS'ami. Pozwala także na prowadzenie rozmów telefonicznych - układamy treść z piktogramów a syntezator mowy wypowiada tekst. To tylko wycinek możliwości jakie daje ten program. Generalnie jednak na pewno nie jest to narzędzie dla osób początkujących w alternatywnej/wspomagającej komunikacji i kompletnie nieobytych z obsługą komputera. Dla małych dzieci i początkujących użytkowników zdecydowanie lepszy jest program BoardMaker. Wraz z różnymi peryferiami (komunikatory itp.) daje duże możliwości wspierania rozwoju komunikacji.
Pozdrawiam
Joanna Ławicka
ps.: na całym świecie metody wspierania komunikacji u dzieci z autyzmem w oparciu o systemy obrazkowe są szeroko stosowane i dają świetne efekty. Niestety u nas dominuje podejście, że najważniejsza jest mowa. A tak, jak niektórzy pisali w tym wątku - mowa to nie komunikacja. Jeżeli dziecko zaczyna się komunikować, prawdopodobieństwo, że będzie mówiło jest ogromne. Jeżeli dziecko z autyzmem zaczyna mówić - szanse, że będzie się komunikować są nadal niewielkie. Chyba, że komunikacja to tylko zgłaszanie własnych potrzeb.
Panie Janku - jestem osobiście oburzona Pana stwierdzeniem o "tarzaniu się po podłodze z piktogramami". W ten sposób dowodzi Pan, że nie ma pojęcia o terapii dzieci z autyzmem. Polecam niniejszy materiał: http://www.cudotworca.org/2011/02/wsparcie-dla-dzieci-z-autyzmem/
Pozwolę sobie także zacytować nastolatka z wysokofunkcjonującym autyzmem. Świetnie mówiącego nastolatka. Bez echolalii, prawidłowo gramatycznie. Z problemami w komunikacji (nie miejsce na to, by tłumaczyć różnice). Chłopiec ten powiedział do mnie tak: "czy możemy na następnych zajęciach użyć kolorowych piktogramów. Myślę, że wtedy to lepiej zrozumiem." Dlaczego tak powiedział? Bo obraz jest naturalną formą myślenia osób z zaburzeniami ze spektrum autyzmu. Czy się to komuś podoba, czy nie. Proponuję poczytać książkę "Myślenie obrazami" Grandin Temple. Pouczająca lektura.
Ja również jestem zwolennikiem metody behawioralenj dla dzieci z autyzmem i nie tylko, ponieważ rzeczywiście daje ona świetne rezultaty, które nie koniecznie u wszystkich dzieci pojawiają się szybko. Jest to proces uwarunkowany przez predyspozycje dziecka. Wiadomo że jeśli dziecko jest małe i zaczyna terapie w wieku 3 lat to można osiągnąć większe rezultaty niż w późniejszym wieku. Ale należy się nie poddawać i pracować z dzieckiem. A moim zdaniem należałoby wprowadzić jakieś sposoby alternatywnego komunikowania się z dzieckiem jestem za piktogramami lub inną formą może obrazkową aby ułatwić proces komunikowania. Nigdy nie jest za późno aby mówić !!
Terapia behawioralna nie pomaga części dzieciom, ale wiele z kolei zyskuje naprawdę dużo. Problem z terapią behawioralną jest po pierwsze taki, że część osób tytułujących się terapeutami behawioralnymi skończyło jedno czy dwa szkolenia i nie ma uprawnień do jej stosowania i często stosuje nieprawidłowo, dwa terapia behawioralna nie uczy spontanicznego posługiwania się nabytymi umiejętnościami. Mimo to w wielu przypadkach terapia behawioralna zwłaszcza na początku daje efekty.
Moim zdaniem metoda behawioralna jest dobra w pracy z dziećmi z autyzmem i daje świetne rezultaty , daje możliwość uporządkowania świata, który ich otacza. Fakt nie uczy spontaniczności ale od czegoś należy wyjść w terapii, a później można wprowadzać inne metody pracy, które dają możliwości rozwijania spontaniczności. Wiadomo czysta metoda behawioralna wyklucza moim zdaniem spontaniczność, ale wszytko zależy od prowadzącego proces terapii, czy jest elastyczny i czy potrafi dostosować metody swojej pracy do dziecka z którym pracuje.
Problem z metodami behawioralnymi jest ten, że większość terapii się na nich opiera, tylko nie zawsze świadomie. No i niezbyt konsekwentnie. Nie ma nic gorszego niż opowiadanie bzdur na temat metody jeśli się jej dobrze nie poznało - a to niestety przykład Cieszynskiej. Na konferencji sama przyznaje, że nie czytała nic na temat metody, a opiera swoje zarzuty na oglądaniu "jakichś" zajęć. Po tym forum widać, że oglądając te same zajęcia, można mieć bardzo różny pogląd na ich temat.
To nieprawda, że ABA nie uczy spontanicznych zachowań - tylko nie jest je tak łatwo zaplanować i zaprogramować, ale to juz kwestia terapeuty.
Po 7 roku życia jeszcze może mówić, znam chłopca, ktory zaczął mówić mając 13 lat (wcześniej posługiwal się piktogramami). Znam dziewczynkę, która zaczynała metodą MTG w wieku 7 lat i nie dało to żadnych rezultatów. Znam dzieci zaczynające od MTG w strasznym stresie i bardzo ładnie mowiących i komunikujących się po roku czy dwóch. To są kwestie tak indywidualne, że nie ma nigdy łatwych odpowiedzi i nie wszystko zależy od doboru terapii.
Nie ma nic gorszego niż opowiadanie bzdur na temat metody jeśli się jej dobrze nie poznało - a to niestety przykład Cieszynskiej. Na konferencji sama przyznaje, że nie czytała nic na temat metody, a opiera swoje zarzuty na oglądaniu "jakichś" zajęć.
To kolejne niewybredne kłamstwo, kapłanki z sekty ABA.
Piszę "kapłanki", a nie kapłana, bo byłem jedynym mężczyzną na tej konferencji i mogę zaświadczyć, że takie słowa nie padły z ust Pani profesor Cieszyńskiej. Czytała wszystko co jest dostępne na temat autyzmu.
Oglądała wiele zajęć prowadzonych metodą ABA i to nie "jakichś", a guru od ABA w Warszawie, czyli p.Suchowierskiej.
Swoją druzgocą opinię, o metodach behawioralnych, zawarła w swej najnowszej książce "Wczesna diagnoza i terapia zaburzeń autystycznych".
Zacytuję Panią samą:" Nie ma nic gorszego niż opowiadanie bzdur na temat metody jeśli się jej dobrze nie poznało".
Radzę zapoznać się z treścią tej pracy, może ona jeszcze odmienić Pani poglądy na temat terapii autyzmu,
oraz uratować setki małych dzieci od losu jaki ich czeka przez stosowanie terapii ABA, która przypieczętowuje ich los jako osoby niepełnosprawne - bez języka.
To nieprawda, że ABA nie uczy spontanicznych zachowań - tylko nie jest je tak łatwo zaplanować i zaprogramować, ale to juz kwestia terapeuty.
To najlepszy dowód jak, schematyzm działania wpływa na samych terapeutów ABA i tworzenie nowomowy w stylu:
"planowane działania spontaniczne"
pozdrawiam
Janek
Panie Janku, dziiwię się Pana zapalczywości. Byłam na konferencji dwa lata temu i słyszałam wszystko co mówiła Pani Cieszyńska.
Nie jestem zwolenniczką ABY tak jak ona wygląda w niektórych ośrodkach, ale wiem jak wygląda na świecie, jak się zmienia i jakie są nowe tendencje.
Książkę kupiłam i przeczytałam i takich glupot jak na temat teorii umysłu dawno nie udało mi się wyczytać. Na tej zasadzie to i mój pies ma teorie umysłu bo nauczył się mną manipulować. Dziecko dostaje w ABie nagrodę za nic? Nigdy sie z tym nie spotkałam. Dziecko zawsze dostaje jedzenie? Nigdy nie stosowałam jedzenia, bo nie miałam takiej potrzeby. Ale Cieszyńska sama stwierdza w książce, że czasem stosuje cukierki... Ja niestety nie mogę, bo wszystkie dzieciaki sa na diecie.
Nie da się zaplanować zachowań spontanicznych? A dlaczego nie? Jeśli bawiąc się z dzieckiem pociągiem nagle go schowam, bo chcę nauczyć dziecko, żeby zaczęło pytać czy prosić samo - spotkaniczna reakcja? jak najbardziej, zaplanowana? jak najbardziej, ABA - jak najbardziej, jeszcze w wydaniu z lat sześćdziesiątych, chociaz jako przykład działania znajdzie pan taki osób w wielu terapiach, które mówią, że nie maja nic wspólnego z behawioryzmem.
Nie uważam się za kapłankę, bo jestem otwarta na inne metody i ciągle szukam. To Cieszyńska na koniec swojej konferencji kazała słuchaczom "nieść kaganek dobrej nadziei do ludzi" - to trochę brzmiało jak tworzenie wyznawców, a nie uczenie metody. Ale ja lubię elementy metody krakowskiej i wiele rzeczy stosouję - bez MTG i uscisku kontrolowanego, bo nie ma nic gorszego niż strach w oczach własnego dziecka. I oczywiście może mi pan powiedzieć, że niektóre sie nie boją i niektóre nawet lubią, a może jeszcze że cel uświęca środki - ale dla tego odsetka, który nie lubi i się boi, nigdy nie zdecydowalabym się na stosowanie tych metod.
ABA to wsaniala metoda! Moje dziecko pracuje tą metoda od 2 lat w amerykanskiej szkole. Wynik sa wspaniale. Zgadzam się, że trzeba mieć wiedze i wypracowaną tą metodę żeby przynosiła porządane rezultaty. Nagrodą bywa jedzenie, ale to sa sladowe ilosci ( chrupek podzielony na 10 czesci). Najwiekszą nagrodą dla dziecka jest pochwala, radosc - czesto przerysowana - nauczyciela czy rodzica. W ten sposób utwierdza się dzicko, że to co wlasnie zrobil jest dobre i prawidłowe. Spontanicznosc? TAK - w codziennym życiu. Jeśli mój syn po jedzieniu wytrze ładnie buzie i wyrzuci chusteczke do kosza, to ja go natychmiast nagracam całusem i bawimy się - bardzo spontanicznie - w pieszczochy lub chowanego. Wie, że takie zachowanie ma sens, w zamian dostaje moją uwagę ( zainteresowanie). Tak naprawde dzieci autystyczne chcą, żeby poświecać im cały czas uwagę, pracować z nimi, co jak wiadomo w warunkach rodzinnych jest niemożliwe. Żeby wzmocnić jego dobre zachowanie, czy wypowiedziane głośno słowo, rzucam wszystko i nagradzam. TO DZIAŁA.
Oczywiscie ma też złe zachowania, jak każde dziecko. Wtedy staram się nie reagowac lub nie patrząc i nic nie mówiąc do niego doprowadzic go do porządku.
Moj Olinek zaczyna mówić pojedyńcze słowa. Piktogramy nie przypadły mu do gustu i nauczyciele uczą go różnych znaków ułatwiających komunikacje ( wiecej, pomóż mi, jeść, pić, toaleta, itp.)
Bardzo proszę o kontrole nad tym co się tu wypisuje. Chcemy sobie pomoc, a nie udawaniac, że białe jest czarne. Metoda ABA dziala jesli jest stosowana przez specjalistów, a nie amatorów wiedzących wszystko najlepiej.
Cieszę się, że istnieją w tej dyskusji głosy, że metody trzeba zindywidualizować. To jest takie oczywiste! Gdyby była jedna idealna, każdy wcześniej czy później by ją stosował. A takiej nie ma. Jestem logopedą, więc nie prowadzę terapii dzieci autystycznych, ale trafiają do mnie i rodzice opowiadają, że często zaczynają pracę met. behawioralną, później ją czymś przeplatają. Efekty najczęściej są świetne - w tym przeplataniu. Na przykład z integracją sensoryczną. Albo u mnie - z metodą nauki czytania met. symultaniczno-sekwencyjną. Takie 'mieszane' dzieci najczęściej dodatkowo mają osobiste predyspozycje do nabywania umiejętności i wtedy można mówić o wspólnym sukcesie. Rodzice po kilku miesiącach/latach pracy z dzieckiem pod kierunkiem terapeutów sami świetnie wiedzą, co jest dobre dla ich dzieci.
Czy znamy nazwiska/ośrodki w woj. pomorskim, które podjęłyby się pracy z 6 letnią, niemówiącą dziewczynką z zaburzeniami rozwojowymi? Nie stosuję MTG (jeszcze
), a chciałabym dziecku pomóc (terapeuci wprowadzają komunikację alternatywną). Z góry dziękuję!

Bez terapii, spontanicznie na pewno juz nie, w tym wieku jedyną szansą jest już tylko Manualne Torowanie Głosek.
janek1706@tlen.pl