konferencja "Trudne zachowania - Pozytywne podejście" wrażenia na gorąco
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
Uczestniczyłam w ten weekend w w/w konferencji. I co tu dużo pisać, było merytorycznie, rzeczowo i inspirująco (nawet fatalny catering nie psuje tego wrażenia
Ale co najważniejsze okazuje się, że MOŻNA pracować z osobami z autyzmem metodą behawioralną bez kar, bez metod awersyjnych, bazując na pozytywnym podejściu a konkretnie na strategiach proaktywnych i reaktywnych. Muszę to wszytko jeszcze przetrawić, ale dawno nie czułam się tak zainspirowana. Pozdrawiam
No, że to nie jest jakaś nowalijka to i ja wiem, ale czy ktoś u nas stosował, stosuje tę metodę? W sensie by można byłoby zapytać go o doświadczenie?
Niestety spodziewałam się więcej konkretów, które rzeczywiście drugiego dnia się pojawiły - mam na myśli wymieniony szereg strategii nazywanych reaktywnymi (tu dla nieobecnych na konferencji: takich, które stosujemy w momencie wystąpienia trudnego zachowania. Oprócz tego są strategie proaktywne, które są bardziej długofalowe, nie doraźne, i służą wyeliminowaniu występowania danego zachowania) i przykłady ich zastosowania.
No to w sumie żadna nowość. Wydaje mi się, że każdy rozsądny terapeuta pracuje nad tym, żeby wyłączać "trudne" zachowania "na zawsze", a nie tylko w momencie wystapienia. Wiadomo, że jak dziecko drze się i wije po podłodze w markiecie, to się go weźmie pod pachę i wyniesie czem prędzej. A w domu się będzie pracowało nad tym, żeby jednak w sklepie się delikwent nie wydzierał następnym razem. A technik strategii proaktywnych jest mnóstwo, w tym wiele jeszcze z czasów przed-neobehawioralnych. W ogóle przecież nawet czysta starodawna behawiorka zakładała to samo, o czym piszesz, czyli strategie krótkoterminowe i długoterminowe.
Było coś ponad to?
poz.
No, że to nie jest jakaś nowalijka to i ja wiem, ale czy ktoś u nas stosował, stosuje tę metodę? W sensie by można byłoby zapytać go o doświadczenie?
No ja stosuję i Ty pewnie też:) Tylko dotychczas nie wiedziałem, że to jakaś wielce metoda;))))) Już za czasów Skinnera i jego ziomów było wiadomo, że kara jest mniej skuteczniejsza niż nagroda i że kary mają skłonność do eskalacji, a nagrodę można odraczać. Ja w każdy razie dowiedziałem się tego już na studiach.
Plany aktywności - technika wybitnie behawioralna, nieagresywna.
Żetonówka - też może być zupełnie nieagresywna.
Konsekwencja - to nie agresja.
Do tego praca nad rozwojem komunikacji, ToM, edukacja emocjonalna.
Elementarz.
pozdrawiam
eeee, no właśnie lotny_umyśle w systemie proponowanym przez LaVignę jest inaczej owszem jak trzeba jest żetonówka, jak trzeba są plany aktywności ale wogóle nie ma kar. Zaproponowano inne rozwiązanie, jak się wydaje wbrew zdrowemu rozsądkowi,ale ponoć działąjące. Opisz to może później, bo czas do pracy 
Jeśli dobrze pamiętam, to konsekwencji również nie ma
(nie to, że bronię G.LaVigny i uważam, że odkrył Amerykę), ale właśnie ostatnią ze strategii było ,,branie pod pachę" czy inna interwencja fizyczna, stosowane jedynie w konieczności.
eeee, no właśnie lotny_umyśle w systemie proponowanym przez LaVignę jest inaczej owszem jak trzeba jest żetonówka, jak trzeba są plany aktywności ale wogóle nie ma kar. Zaproponowano inne rozwiązanie, jak się wydaje wbrew zdrowemu rozsądkowi,ale ponoć działąjące. Opisz to może później, bo czas do pracy
No chętnie poczytam, co to za rozwiązanie wbrew rozsądkowi;)) Poza tym nie ma co popadać w skrajności. Kara stosowana rzadko, za to o adekwatnym wymiarze i ściśle związana z zachowaniem - jest skuteczna.
I plan aktywności i żetonówka to nie kary!!
pozdrawiam
Jeśli dobrze pamiętam, to konsekwencji również nie ma 
Mi chodzi o konsekwencję w działaniu, a nie o konsekwencje w znaczeniu "ponosić konsekwencję" swego zachowania (dostać klapsa, pójść do więzienia).
(nie to, że bronię G.LaVigny i uważam, że odkrył Amerykę), ale właśnie ostatnią ze strategii było ,,branie pod pachę" czy inna interwencja fizyczna, stosowane jedynie w konieczności.
No to właśnie przedstawiłem przykład takiej "konieczności". Skoro dziecko drze się w sklepie to wg mnie nie jest to czas i miejsce na stosowanie proaktywnych metod. Konieczna jest szybka ewakuacja (zwróć uwagę, że słowo "ewakuacja" jest neutralne emocjonalnie). Ale oczywiscie można uważać inaczej:)
pozdrawiam
Mi chodzi o konsekwencję w działaniu, a nie o konsekwencje w znaczeniu "ponosić konsekwencję" swego zachowania (dostać klapsa, pójść do więzienia).
Ja również takie znaczenie miałam na myśli
.
Skoro dziecko drze się w sklepie to wg mnie nie jest to czas i miejsce na stosowanie proaktywnych metod.
Ja nie powiedziałam, że trzeba stosować metody proaktywne, ponieważ one z definicji się nie nadają, mi chodziło o przedstawione na konferencji inne niż interwencja fizyczna metody reaktywne.
Ja nie powiedziałam, że trzeba stosować metody proaktywne, ponieważ one z definicji się nie nadają, mi chodziło o przedstawione na konferencji inne niż interwencja fizyczna metody reaktywne.
To podaj przykłady, jak możesz.
pozdrawiam
Dobra już sobnie poczytałem, tutaj jest dość obszerny opis poruszanych zagadnień http://reedukacja.pl/default.aspx?action=view&item=837
Nie wiem, na ile ww. opis jest wyczerpujący, ale jak dla nie to co przeczytałem nie jest w większości niczym nowym. Większość tych strategii stosuje od dawna, m. in. ignorowanie zachowania, przerzucanie uwagi na inną aktywność, schemat ABC do określania przyczyn i konsekwencji zachowania (tu nazwany analizą funkcjonalną zachowania) itp. itd
Co do sprawy kar - cóż, ja akurat nie jestem zwolennikiem przeginania w żadną stronę. Jak pisałem wcześniej, kary dawkowane bardzo rzadko, wyjątkowo, jeśli są adekwatne i bezpośrednio związane z zachowaniem - mogą pomóc. Nie mówię o karach fizycznych, chociaż daleki też jestem od potępiania tych, co od czasu do czasu strzelą łobuza w końcówkę pleców. Wiem, że świat idzie w kierunku absolutnego non-violent wobec dzieci, ale czy to napewno dobrze?
Cieszę się, że behawioryści się reformują i nagle dostrzegli, że można inaczej, a nie tylko przemocą.
Cieszę sie, że Was to zainspirowało, bo naprawdę to są sensowne strategie. Ale nie są odkrywcze, really, mimo, że przyjechały z Ameryki:)
pozdrawiam

Ja również byłam na owej konferencji-szkoleniu - cateringu nie wspominam tak źle
, jak pierwszy dzień szkolenia, który wg mnie był bardzo niekonkretny. To że ABA może opierać się na metodach określonych jako pozytywne (czyli właśnie bez metod awersyjnych) wchłonęłam już kiedyś, więc mnie akurat sama idea nie zainspirowała (co innego, że bardzo się cieszę, że szkolenie odbyło się pod sztandarem Fundacji Synapsis, dzięki czemu idea, że ABA nie równa się zło
trafiła do szerokiego grona odbiorców). Niestety spodziewałam się więcej konkretów, które rzeczywiście drugiego dnia się pojawiły - mam na myśli wymieniony szereg strategii nazywanych reaktywnymi (tu dla nieobecnych na konferencji: takich, które stosujemy w momencie wystąpienia trudnego zachowania. Oprócz tego są strategie proaktywne, które są bardziej długofalowe, nie doraźne, i służą wyeliminowaniu występowania danego zachowania) i przykłady ich zastosowania. Jeśli pojawią się chętne głosy, myślę, że można opisać przedstawione przez Garrego LaVignę strategie, tak żeby skorzystali również Ci nieobecni na konferencji.... .